just love me

wszystko jest przesądzone z góry kochanie

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Tagi: aa
17.09.2016 o godz. 17:51
Niech to cholera! Zgubiłam się,nawet nie wiem gdzie jestem! Brak żywej duszy,słychać w oddali jedynie jak strumyk rzeki odbija się od brzegu.
Usiadłam zrezygnowana na jednym z dużych kamieni,twarz schowałam w dłonie myśląc co dalej bym mogła zrobić.
- Wciąż uważasz mnie za dupka skarbie? - Justin kucnął tuż przede mną,jego ton głosu był miły i sympatyczny.
Nie zauważyłam tego,że się do mnie zbliża. Żadnego szmeru.
Chciałam aby mówił,to było jak melodia dla moich uszu.
Chwycił moje ręce w swoje i delikatnie kciukami gładził je.
To było tak cholernie dziwne uczucie,a zarazem przyjemne. Nie chciałam aby przestawał jeździć swoimi dużymi męskimi dłońmi po moich kruchych i małych.
- Co ty tu robisz? - zapytałam ilustrując jego poczynania
Bardzo mocno zacisnął swoją łapę na mojej,a jego oczy znów pociemniały.
''- Nie odpowiadaj mi pytaniem na pytanie - wycedził przez zaciśnięte zęby''
- Aua,puść to boli! - on jedynie się uśmiechnął ściskając je mocniej. - jesteś głuchy?! Puść mnie! - po moich polikach spłynęły łzy
Wyszarpałam swoje dłonie z jego uścisku,otarłam słoną ciecz z twarzy i wstałam.
- Mówiłem żebyś uważała na to co mówisz dziecino – zaśmiał się
- Jesteś pierdolonym dupkiem zostaw mnie! - mój ton głosu był wyrazisty i potężny.
- I niby jak dojdziesz do domu? Biedna zagubiona dziewczynka,och tak mi przykro – pociągnął nosem
- Jesteś chamski i bezczelny,poradzę sobie bez ciebie! - przyśpieszyłam kroku tak aby być jak najdalej od niego.
Znam go zaledwie parę godzin,a mam już go cholernie dość. Dlaczego on taki jest? Dlaczego w jednej chwili jest miły i kochany,a za chwilę zachowuje się jak najdziwniejsza istota chodząca po ziemi.
Jest kimś kogo powinnam omijać szerokim łukiem,ale jednak ciągnie mnie coś do niego..
Nie,Jennifer stój. Nie chcesz go znać i tyle.
Błądziłam po jednym z tutejszych parków,cholera. Gdzie ja jestem?
Godzina za godziną mijała nieubłaganie,w końcu udało mi się dostać na asfaltową drogę. Mam nadzieję,że jakiekolwiek samochód będzie tędy przejeżdżał inaczej będę zmuszona do życia w dziczy.
Niebo przybierało kolor granatu,a ja byłam coraz bardziej zdenerwowana.
- Zgubiłaś się słonko? - usłyszałam za sobą męski głos,kojarzyłam go skądś.
W pewnej chwili miałam nadzieję,że to szatyn ale kiedy się odwróciłam mogłam dostrzec mężczyznę na oko dwudziestoletniego. Blond włosy wychodziły spod czarnego kaptura ,były zaczesane na bok na wzór grzywki.
Umięśnione ramiona zakrywała dość obcisła bluza,a pod nią biały podkoszulek. Spodnie dresowe zwisały luźno w kroku.
Moje oczy powiększyły się gdy zobaczyłam dokładniej twarz chłopaka.
Z każdym krokiem był coraz bliżej mnie,a moje serce biło jakby miało uciec z klatki piersiowej.
- Słodka naiwna Jenny – zaśmiał się pod nosem i założył kosmyk moich włosów za ucho.
- Z-zostaw mnie – wypowiedziałam ledwo słyszalnie.
- Jesteś i zawsze byłaś moja,wrócisz teraz grzecznie ze mną do LA – szarpnął mnie za ramię.
Próbowałam się wyrwać ale jego uścisk był zbyt mocny,krzyczałam ile sił w płucach.
- Zamknij się mała suko! - jego gorąca dłoń zderzyła się z moim lodowatym policzkiem.
Upadłam na ziemię i chwyciłam się za obolałe miejsce,spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem na co on jedynie się zaśmiał próbując podnieść moje ciało.
Nie był wstanie tego wykonać ,ponieważ całym ciałem opierałam się.
Jedna sekunda i mój prześladowca zniknął pod posturą innego chłopaka. Okładał go pięściami po twarzy,a po chwili splunął na niego.
- Mógłbym zabić cię w tej chwili ale myślę,że takie ścierwo jak ty zasługuje na gorsze cierpienie – zamachnął się i zaserwował mu mocnego kopa w brzuch.
Nie wiedziałam co się dzieje,moje ciało było nie posłuszne mózgowi,nie byłam wstanie nic zrobić. Wydać z siebie najmniejszego dźwięku.
Mój obrońca podszedł do mnie,założył swoją kurtkę na moje ramiona i pociągnął w stronę samochodu.
Patrzyłam z niedowierzaniem na niego,skąd on się tam wziął? Przecież nikogo nie było w okolicy.
Otworzył drzwi przede mną,a ja zajęłam miejsce. Zapięłam pasy i spojrzałam za okno.
- Dziękuję – powiedziałam ledwo słyszalnie.
On się uśmiechnął po czym bacznie obserwował drogę.
Jechaliśmy w ciszy. Nie była ona uporczywa. Próbowałam parę razy się odezwać ale moje usta zamykały się od razu.

- Zapewne zastanawiasz się dlaczego akurat ja tam byłem,prawda? - zapytał mnie
Skinęłam nieśmiało głową.
- Widzisz czasami każdy potrzebuje ciszy i spokoju,okolica jest mała,wszyscy wszystko o tobie wiedzą. A tu nikt nie chodzi,rozumiesz prawda?
Po raz kolejny dałam mu potwierdzenie poprzez skinięcie głową.
Odwróciłam głowę w stronę szyby,nie wiem która była godzina telefon wyładował się jakiś czas temu,ale sądzę,że było grubo po północy.
Przyjrzałam się dokładnie oświetlonym domom ,to była moja dzielnica. Postanowiłam jeszcze chwilę posiedzieć w ciszy,bez żadnych pytań choć bardzo mnie nurtowało jedno z nich.
- Skąd wie gdzie mieszkam?
- Tak jak mówiłem,nic się nie ukryje,a zwłaszcza przede mną – chłopak zatrzymał się na podjeździe tuż przed moim domem.
Cholera,Jennifer powiedziałaś to na głos.
- Uhm,dziękuję. Pa – wyskoczyłam z samochodu.
- Hej,mała nie musisz się mnie obawiać,nie zrobię ci krzywdy - stanął tuż przede mną
- Nie byłabym tego pewna - mruknęłam pod nosem
Odwrócił głowę w lewo,patrząc na sąsiedni dom. Oblizał wargę po czym skierował swoje karmelowe oczy na mnie.
- Naprawdę myślisz,że interesowałbym się gdzie mieszkasz kiedy w szkole mam jeszcze tysiąc innych panienek? - był rozbawiony - jestem twoim sąsiadem,mieszkam o tam - wskazał palcem na dom któremu szybciej się przyglądał
Poczułam jak moje poliki palą się ze wstydu i zażenowania,och jestem idiotką.
Dobrze,że jest ciemno. Nie był wstanie dostrzec moich rumieńców.
Podeszłam do drzwi,dokładnie przeszukałam kieszenie spodenek,a następnie torbę.
- Kurwa - syknęłam
Chłopak zdecydowanie przyglądał mi się z rozbawieniem
- Co się śmiejesz? Nie wejdę do domu! - wyrzuciłam ręce w powietrze.
Byłam zła,a nawet i to bardzo.
Podeszłam do wysokiego szatyna po czym uderzyłam go w klatkę piersiową. W swoich dłoniach trzymał moje klucze wraz z telefonem. Kiedy wyrwałam mu je z rąk,chwycił się za brzuch i śmiał się w niebo głosy.
- Jesteś totalnym palantem,zadufanym w sobie dupkiem i.. - nie zdążyłam dokończyć
- Jestem twoim wybawicielem,wybaczysz mi ślicznotko? - klęczał przede mną na kolanach,a ręce miał ułożone jak do modlitwy.
To było urocze,zabawne ale będę udawać obrażoną dziewczynkę.
Prychnęłam po czym zbliżyłam się do drzwi,przekręciłam zamek,a on jedynie mi się przyglądał.
Weszłam do domu,głowę wychyliłam lekko za uchylone drzwi.
- Dobranoc Justin - zaśmiał się.
Zamknęłam drzwi i zakluczyłam je.
Jeszcze chwilę patrzałam zza okna ,chłopak jeszcze chwilę klęczał ze zdziwioną miną którą ledwo dało się dostrzec,otrzepał swoje kolana z brudu,wsiadł do samochodu i odjechał do pobliskiego domu.
Poprawiłam firankę,powędrowałam na korytarz. Odstawiłam tam swoje buty.
Dopiero w tej chwili zauważyłam,że moje ciało oplata kurtka Justina.
Powąchałam ją,pachniała idealnie. Męskie perfumy zmieszane z zapachem ciała.
Oddam ją jutro.
Skierowałam swoje kroki na górę do sypialni,kiedy weszłam do pokoju chwyciłam piżamę i poczęłam przebierać się. Rzuciłam brudne ciuchy w kąt pokoju,chwyciłam za ładowarkę do telefonu po czym go podłączyłam. Spojrzałam na wyświetlacz w celu sprawdzenia godzinny,ale moją uwagę przykuło co innego.
1 nowa wiadomość
Zaskoczona od razu przejechałam palcem po wyświetlaczu.
Od: Największy dupek na świecie
Jest mi przykro Jen,nie wybaczyłaś mi! *łapie się za serce*

Do: Największy dupek na świecie
Skąd mam twój numer,skąd ty masz mój? Nigdy nie dostaniesz ode mnie rozgrzeszenia xx

Zaśmiałam się gdy chłopak odpisał mi dosłownie po paru sekundach.
Od: Największy dupek na świecie
Proste,łatwe i logiczne. Nie musisz wiedzieć wszystkiego księżniczko,bynajmniej dałem sobie odpowiednią nazwę.
PS: Ślicznie wyglądasz w bieliźnie

Odwróciłam szybko głowę w bok i dostrzegłam naprzeciw oświetlony pokój,a w oknie stojącego chłopaka. Podeszłam bliżej,na co on mi pomachał głupkowato się uśmiechając. Widocznie jedna lampka paląca się w moim pokoju dawała ogromne oświetlone,choć na to nie wyglądało.
Zwinnym ruchem opuściłem roletę w dół.
Do: Największy dupek na świecie
Niech nie przychodzi ci do głowy mnie więcej podglądać idioto,dobranoc xxx

Odczytałam sms w którym chłopak życzył mi miłych snów.
Ułożyłam się wygodnie na łóżku i przymknęłam powieki,muszę być czujna.
To był dzień pełen wrażeń,czas poukładać swoje życie na nowo.

Od autorki: dziś już trochę więcej akcji,trzeba jakoś to rozkręcić.
mam nadzieję,że się podoba xxx
Oraz zapraszam na ASK
19.04.2015 o godz. 19:09
Justin

Zasiadłem w ostatniej ławce. Moje miejsce było właśnie tam, mimo próśb dziewczyn abym z nimi usiadł. Szczerze miałem je głęboko w poważaniu.
Nienawidziłem tych nachalnych klejących się do każdego lasek.
Wolałbym poznać jakąś ogarniętą,która nie wdałaby się nigdy w takie towarzystwo.
Ale co tam Bieber,pieprz je wszystkie. Zaśmiałem się pod nosem.
Bycie dupkiem jest znośne chociaż wciąż wolałbym być tym normalnym Justinem.

Twoje walone marzenie.

Odezwała się moja durna podświadomość, nienawidzę tego gówna. Wciąż domaga się mojej uwagi. ''Jej'' docinki są wnerwiające.

Zapewne jak ja.

Masz rację,jesteś wkurwiający.

Och, zamknij się pieprzony umyśle.

Kłócą się z własnymi myślami nie zauważyłem jak do klasy weszła dziewczyna. Może nie zrobiłoby to na mnie większego wrażenia gdyby nie fakt,że nie znam jej. A nawet nie kojarzę jej twarzy i nigdy przedtem nie widziałem na TEJ lekcji.

Kolejna do gorącego seksu.

Wkurwiasz.

Witaj,ty pewnie jesteś Jennifer. Zasiądź na wolnym miejscu – nasza psorka miło przywitała nową uczennicę.

Ona tylko rzuciła krótkie ''hej'' w naszą stronę i rozejrzała się po ławkach.

Muszę przyznać,że jest gorąca.

Długie kasztanowe włosy opadające na ramiona. Drobna,szczupła buzia z niebieskimi oczyma. Była bardzo zgrabna i dobrze ukazywała swoje wdzięki.
Zauważyłem jak krótkie szorty opinają jej zgrabny tyłek,a krótki biały top uwydatnia jej piersi.
Okulary przeciwsłoneczne miała przewieszone przez bluzkę.
Na nogach znajdowały się czarne conversy.
Wyglądała bardzo ładnie lecz nie różniła się znacznie od innych gorących panienek.
Być może dlatego,że nie miałem bliższej okazji się jej przyjrzeć.

Nim się zorientowałem dziewczyna znajdowała się obok mojej ławki i delikatnie odsuwała krzesło. A niech ci traf,że akurat tylko tutaj było wolne miejsce.
Posłała mi delikatny uśmiech,który od razu odwzajemniłem.

- Justin Bieber – podałem jej rękę.

Sądzę,że to rozsądny gest.

- Jennifer Brown,ale mów po prostu Jen – zachichotała po czym uścisnęła moją dłoń.
- Cóż – podrapałem się po karku. - skąd jesteś? - dokończyłem,a mój głos nie brzmiał jak zawsze.
- Los Angeles – rzuciła próbując notować to co mówi nauczycielka.
- Coś konkretnie tu cię sprowadziło? - użyłem uśmiechu nr 7,który był najbardziej czarującym jaki można sobie wyobrazić.
- Nie jesteś zbyt ciekawy? - spojrzała na mnie posyłając 'groźne' spojrzenie.
- Nie odpowiadaj mi pytaniem na pytanie – wycedziłem przez zaciśnięte zęby

Nie lubię gdy ktoś w ten sposób lekceważy mnie.

- Nie bądź zbyt ciekawski,jaki ci tam – chwilę przeznaczyła na zastanowienie się – Bieber. - dokończyła dość oschło.
- Uważaj na słowa dziecinko – zaśmiałem się pod nosem.

Małe,a cholernie wkurwiające. Cóż,kolejna mała suka na pokładzie.

- Dupek – powiedziała cicho,myśląc,że tego nie usłyszę

Nie mam problemów ze słuchem. Pewnie rzuciłbym jakiś tekst po którym jej życie przestałoby mieć jakiekolwiek znaczenie,ale niestety to koniec lekcji. Dziewczyna od razu wstała, wrzuciła przedmioty do torby i wybiegła jak oparzona.

Przestraszyła się? Prychnąłem,strasznie zabawna jest. Zgrywa trudno dostępną sukę,a jest bojaźliwa jak mały szczeniaczek.

Niezłe porównanie Bieber.

Ta.

Spakowałem swoje rzeczy do plecaka i wszedłem z klasy.

Stojąc na korytarzu czułem jak dziewczyny wypalają we mnie dziury swoim zachłannym wzrokiem. Rządziło nimi nic więcej jak podniecenie. To takie przykre,że są wstanie rzucić wszystko i pójść ze mną do toalety tylko po tym bym je przeruchał.

Na moich ustach widniał cały czas uśmiech,miałem chyba dziś jeden z lepszych humorów.

Zauważyłem jak Jennifer opiera się o szkolną szafkę porywczo rozmawiając z blondynką o brązowych tęczówkach. Podajże ma na imię Ashley.

Od razu kiedy mnie zauważyła szturchnęła Jen szepcząc jej coś do ucha.
Zapewne o mnie.
Podszedłem bardzo blisko nich,niestety nic nie usłyszałem. Dziewczyna od razu przestała cokolwiek wydobywać ze swoich pulchnych ust,po prostu zamilkła.

Oparłem się dwoma rękoma o szafkę tak aby brunetka nie miała drogi ucieczki ode mnie.
Spojrzała na mnie pytająco,a ja jedynie uśmiechnąłem się ukazując zęby schylając się do jej poziomu.

- Nie skończyliśmy rozmowy,nie uważasz? - wyszeptałem do jej ucha przygryzając jego płatek.

Próbowała mnie odepchnąć. Pokręciłem przecząco głową.

- Puść mnie – zażądała.

Chwyciłem jej nadgarstki i przytrzymałem nad nią.

- W żadnych wypadku nie mam zamiaru. - zaśmiałem się
Jesteś chory! Puść mnie idioto! - po wypowiedzianych przez nią słowach poczułem mocny ból w okolicy miejsca intymnego.

Tak po prostu to małe gówno kopnęło mnie.

- Jeszcze tego pożałujesz – uśmiechnąłem się 'cwaniacko' opuszczając to miejsce.

Nikt się nie śmiał z mojego cierpienia co było dziwne,bo jeśli komuś coś się dzieje od razu wszyscy wpadają w niepohamowany śmiech,a gapiów trudno odciągnąć.

Ach,ta dziewczyna nie będzie miała łatwo.

Ostatni raz przed opuszczeniem budynku szkoły obróciłem się do tyłu i spojrzałem na brunetkę.
Gromada przydupasów otoczyła dziewczynę. Mam namyśli plastiki,oczywiście.
Ta jedynie się śmiejąc przyglądała się im i słuchała ich.

Ma śliczny uśmiech.

Nie wcale nie,kopnęła cię!

Nie ważne.

Mimo,że była dopiero 10:15 nie chciałem już tam dłużej siedzieć.
Wsiadłem do mojego czarnego Range Rovera ,zapiąłem pasy bezpieczeństwa,odpaliłem samochód i udałem się do mojej samotni. Gdzie nikogo poza mną nigdy nie ma,tylko ja i moje myśli.

Jennifer

Dziś jest ten dzień w którym opuszczę słoneczne Los Angeles i przywitam kanadyjskie Toronto w prowincji Ontario.

Mam nadzieję,że moje życie tam będzie wyglądać całkiem inaczej niż tu.
Była dopiero godzina 6:15,a wylot miałam o 12.

Postanowiłam przyszykować się jak najszybciej aby później mieć czas na dopakowanie resztek .

Chwyciłam czystą bieliznę i ubrania,które dzień wcześniej przygotowałam sobie.

Powędrowałam powolnym krokiem do toalety,tam wykonałam wszystkie kobiece poranne czynności.

Postanowiłam związać swoje długie kasztanowe włosy w koka ponieważ czeka mnie długi lot.
Nałożyłam odrobinę podkładu na twarz aby wyglądała bardziej świeżo,a rzęsy musnęłam maskarą.

Sądzę,że jestem już przygotowana.

Przejrzałam się w lustrze,które znajdowało się w moim (przez jeszcze kilka godzin)pokoju.
Rurki opinające moje ciało i bluzka z krótkim rękawkiem,a na to bluza. To dobre rozwiązanie zważywszy,że nie wiem jaka tam może być pogoda.

Jest mi trudno opuścić to miasto. Ale muszę,nie chcę żyć u boku idiotów. Mimo,że Los Angeles jest ogromne chcę zacząć nowy rozdział swoim życiu.

W moim oku zakręciła się łza,która powoli spływała ciurkiem po poliku.

*


Leżałam na łóżku patrząc się tępo na sufit,byłam zła jak potraktował mnie mój chłopak. Znów się na nim zawiodłam,znów mnie olał. Nie chcę już tak,to koniec.

Tak sądzę...

Wstałam,przebrałam się w dresy i nałożyłam na ramiona bluzę.

Było grubo po północy. Nie zważywszy na godzinę postanowiłam opuścić dom.

Zeszłam cicho stąpając po schodach. Nałożyłam czarne roshe runy i wyszłam.

Podążałam ciemnymi alejami Los Angeles. To miasto tak pięknie wygląda o tej porze.

Stanęłam po dziesięciominutowej wędrowce pod jednym z domów.

Dom Nathana

Wykrzywiłam usta w grymasie i zaczęłam kręcić głową.
To zabawne jak jeden człowiek może zmienić ci życie.

Mieszkał sam. Doskonale wiem gdzie klucze zostawiał,ponieważ przesiadywałam tu większą część moich dni.

Weszłam bez głębszych zastanowień.

Z salonu dochodziły odgłosy pojękiwań,od razu tam się skierowałam.
Byłam cholernie zniesmaczona tym co tam zauważyłam.
Na początku stałam niczym słup soli ale po chwili dotarły do mnie zdarzenia które miały aktualnie miejsce.
Czarno na białym miałam dowód zdrady,nie płakałam. Byłam silna.

- Pierdolony dupek – zaśmiałam się głośno.
- Jen to nie tak jak ci się wydaje! - chłopak podbiegł do mnie z przerażeniem w oczach nakładając na siebie bokserki – ona rzuciła się na mnie i... - nie pozwoliłam mu dokończyć.
- Mógłbyś chociaż mieć odwagę się przyznać – uśmiech zagościł na moich ustach – to koniec,jesteś dupkiem – odepchnęłam go kiedy próbował mnie dotknąć.
- Ale kochanie,proszę! - krzyknął patrząc na mnie osłupiale - Nie jestem twoim kochaniem! Było pomyśleć co robisz i jakie mogą być tego konsekwencje! Jestem twoją przeszłością,zapomnij,że ktoś taki istniał. - po tych słowach opuściłam dom.

Byłam dumna,że nie płakałam. Nie czułam się sobą,byłam inna. Silniejsza? Tak właśnie tak.

*


Nic się nie trzymało kupy,tego wszystkiego było o wiele za wiele jak na jedną dziewczynę. Ale jak mówią 'karma to suka'. Nie dziwię się,że właśnie w ten sposób mi się odpłaciła.

Dopakowałam resztę rzeczy.

Zegarek ścienny wskazywał godzinę 10:15.

Wczoraj wieczorem zamówiłam taksówkę na 10:30,mam nadzieję,że się nie spóźnią.

Ostatni raz spojrzałam na pokój aby zapamiętać w nim najdrobniejsze szczegóły. Blado niebieskie ściany,łóżko dwuosobowe,białe z ogromnym baldachimem. Biurko naprzeciw,nad którym wisiała tablica korkowa.
Duże ścienne lustro. Ogromna garderoba i własna łazienka w odcieniu różowym.

Ściągnęłam walizki na dół. Rzuciłam ostatnie spojrzenie na mój dotychczasowy dom i wyszłam.

Tak,to był od paru lat tylko i wyłącznie mój dom. Ojciec odszedł od nas do kochanki,a mama się załamała. Postanowiła opuścić mnie,byłam zdana tylko na siebie. Mimo tego,że pieniądze wysyłały mi obie strony.

Mam dopiero 17 lat,a dwa lata znajduję się sama w wielkim domu.
A teraz i nawet obcym mieście.

Oparłam walizki na chodniku po czym usiadłam na jednej z nich. Nieustannie wpatrywałam się w telefon,sprawdzając nerwowo godzinę.

Taksówka podjechała punktualnie,tak jakby na zawołanie.

Wpakowałam wszystkie graty do bagażnika. Chwilę później znajdowałam się na tylnym miejscu pasażera. Uśmiechnęłam się pogodnie do kierowcy i podałam adres lotniska.

To ostatnie chwile,właśnie tu,właśnie teraz. Spojrzałam za szybkę i pozwoliłam aby moje łzy spłynęły po twarzy mimowolnie.

*

Pięciolatka chwyciła dużą męską dłoń w swoją kruchą i delikatną.

- Tatusiu to tutaj będziemy teraz mieszkać? - uśmiechnęła się szeroko patrząc na duży biały domek stojący przed nimi.
- Tak słońce – odwzajemnił uśmiech – będziemy szczęśliwi razem. - spojrzał na kobietę stojącą obok.

Przyciągnął ją mocno do siebie i na jej ustach złożył delikatny pocałunek.

- Ble! - z lekkim obrzydzeniem dziewczynka pokazała odruchy wymiotne.

Jej rodzice jedynie poruszyli ramionami i zaśmiali się na te słowa.

*

Po godzinnej jeździe znalazłam się na lotnisku,bacznie obserwowałam całą okolicę.
Czułam,że są to moje ostatnie chwile,chciałam wszystko zapamiętać.

Wyciągnęłam z bagażnika dwie duże walizki i zapłaciłam mężczyźnie odpowiednią sumę pieniędzy za przewóz taksówką.

Skierowałam się w stronę budynku. Weszłam i udałam się na odprawę,która zajęła około piętnastu minut.

Ukazałam kobiecie bilet i weszłam na pokład.
Zasiadłam na odpowiednim miejscu i czekałam aż samolot wbije się w górę. Oczywiście przed tym zapoznaliśmy się z zasadami bezpieczeństwa.
Podłączyłam do Iphona słuchawki,które po paru sekundach znalazły się w moich uszach.

- Żegnaj Los Angeles – szepnęłam do siebie gdy już moim oczom ukazywały się kłęby chmur.

Przymknęłam oczy pogrążając się w krainie snów.

~*~

- Proszę wstawać,dolecieliśmy – ciepły głos kobiety dotarł do moich uszu.

Delikatnie otworzyłam oczy,czułam jak promienie słoneczne parzą mnie w nie.

Szepnęłam ''dziękuję'' do kobiety,uśmiechając się przy tym.

Jako ostatnia opuściłam samolot.
Szkoda,że nikt na mnie nie czeka. Tak jak we wszystkich filmach.

Udałam się do miejsca odbioru walizek,chwyciłam pośpiesznie obie i opuściłam lotnisko.

Postanowiłam 'złapać' jedną z taksówek czekających przed gmachem budynku.

Dokąd zawieść panienkę? - zapytał uprzejmie kierowca pakując moje walizki do bagażnika

Usiadłam z tyłu.

- Proszę na Rosedale 45 – uśmiechnęłam się pogodnie.
Nie ma problemu – mężczyzna w starszym wieku odpalił samochód.

Byłam podekscytowana tym,że jestem już w nowym mieście. Chciałabym już obejrzeć mój nowy dom. Nie mam pojęcia jak wygląda gdyż to rodzice W S P Ó L N I E go wybrali.
Co jest po prostu najdziwniejsze w tym wszystkim.

Czas w taksówce dłużył się,okropnie długo trwała jazda,a ja już nie mogłam wysiedzieć spokojnie na miejscu.

- Przepraszam, za ile dojedziemy? - mój głos drżał.

Czułam się jak dziecko,które niecierpliwie czeka aż będzie mogło zajrzeć pod choinkę by odpakować prezenty przyniesione przez Mikołaja.

- Panienka się nie cierpliwi? - zaśmiał się

Pokiwałam tylko twierdząco głową ściskając ręce.

- Właśnie podjechaliśmy – zatrzymał pojazd.

Spojrzałam na prawo przez szybę. Zaparło mi dech w piersi,nie mogłam uwierzyć własnym oczom w to co widzę. Przetarłam je i zamrugałam kilkakrotnie.

Wysiadłam z pojazdu,moje usta były lekko otworzone.

Słyszałam tylko śmiech starszego mężczyzny. Ułożył walizki obok mnie i powolnym krokiem skierował się do samochodu. Docisnął pedał gazu i odjechał.

- Cholera nie zapłaciłam! - krzyknęłam po czym od razu pobiegłam za samochodem.

Widać,że kierowca nie miał zamiaru się zatrzymać

- Stój! Stój! - wrzeszczałam ile sił w płucach,wymachując przy tym rękoma

Mężczyzna nie zatrzymał się,a ja zmachana wróciłam do moich bagaży.

Chwyciłam za rączki i wniosłam je do środka. Drzwi były otwarte,a klucze znajdowały się w zamku.

Zamknęłam za sobą drzwi,klucze włożyłam do tylnej kieszeni moich spodni,a mój bagaż odstawiłam w kąt.

Postanowiłam przejść się po domu.

Korytarz długi,szeroki. Na wprost znajdowały się brązowe,połyskujące schody.
Po prawej stronie było przejście do salonu,urządzony był w nowoczesnym stylu. Dominowały odcienie czarnego,białego oraz szarego ale również nie zabrakło bardziej charakterystycznych barw. W żadnym wypadku nie można uznać tego za nudny wystrój.
Ogromny plazmowy telewizor wisiał naprzeciw skórzanej białej sofy.
Miękki puchaty dywan znajdował się pod przezroczystym stolikiem. Kolor ścian był w kolorze kremowym.

Salon był w połączeniu z kuchnią i jadalnią. Tak jak zawsze marzyłam.

Były jeszcze jedne drzwi,które zapewne prowadziły do toalety.

Otworzyłam je i tak jak się nie myliłam. Toaleta pokryta jasno niebieskimi kafelkami nadawała uroku wnętrzu.

Cały parter był idealny wykończony od A do Z.

Powolnym krokiem dreptałam po domu wyobrażając sobie właśnie tutaj moje idealne życie u boku ukochanego.

Rozglądałam się po pomieszczeniach tak jakbym miała się zaraz obudzić,a to okazało by się snem.

W końcu znalazłam się na piętrze. 5 par drzwi,a każde z nich coś kryje.

Uchyliłam pierwsze,weszłam dość niepewnie. Obawiałam się czegoś? Nie.
Za drzwiami kryła się taka jakby biblioteczka,wiele książek na półkach sięgających po sufit.

Wyglądało to dość ciekawie i interesująco.

Otworzyłam drugie drzwi. Jedna z sypialni,ściany w kolorze zielonkawym. Białe dwuosobowe łóżko. Telewizor wiszący na ścianie. Komody i wiele innych potrzebnych mebli.

Trzecie drzwi i czwarte drzwi nie kryły nic szczególnego jedynie stół do bilarda i takowy pokój z instrumentami muzycznymi na których uwielbiam grać.

Ostatnie otworzyłam już bardziej pewna.

Od razu zauważyłam jasne,fioletowe ściany. Duże łóżko z brązowymi brzegami. Biurko w odcieniu karmelowym,a nad nim wiszący zegar ścienny.
Na przeciw łoża plazmowy telewizor. Nieco głębiej garderoba i toaleta.

To będzie mój pokój,urzekł mnie w każdym calu.

Za klasnęłam w dłonie i popędziłam po walizki. Czas się rozpakować!
***

Dwudziesta pierwsza pięćdziesiąt dwa. Po trzech męczących godzinach latania w te i we wte rozpakowałam bagaże.

Byłam bardzo zmęczona, nie miałam siły na prysznic.
Chwyciłam za piżamę i przebrałam się w pokoju. Uchyliłam kołdrę pod którą szybko wpełzłam,zamknęłam oczy i pozwoliłam sobie odpłynąć do krainy Morfeusza.

***

Wzdrygnęłam się kiedy usłyszałam głośną melodię budzika,który nastawiłam na szóstą piętnaście.

Niechętnie wstałam i udałam się do garderoby.
Wybrałam najprostszy zestaw składający się z krótkiego białego topu przed pępek i obcisłych szortów.
Chwyciłam świeżą bieliznę i powędrowałam do toalety.
Ściągnęłam piżamę i weszłam pod prysznic. Ciepłe krople spadały na moje całkiem nagie ciało,a włosy opadały niesfornie na twarz. Po pomieszczeniu rozległa się para,było duszno ale przyjemnie.
Nałożyłam na dłonie truskawkowy żel pod prysznic,który od razu wtarłam w swoje ciało. Włosy umyłam cytrynowym szamponem.
Po wykonaniu wszystkich czynności wyszłam z kabiny,a siebie okryłam mięciutkim czerwonym ręcznikiem.
Muszę przyznać,że ten prysznic mnie bardzo zrelaksował.

Wysuszyłam włosy pozwalając im pozostać w naturalnym ładzie.
Na twarz nałożyłam puder,zrobiłam sobie delikatne kreski eyelinerem,a po rzęsach przejechałam tuszem

Zrzuciłam z siebie ręcznik i poczęłam się ubierać.

Opuściłam toaletę i skierowałam się na dół do kuchni,szybciej chwytając telefon w dłonie.
Zegar wskazywał godzinę siódmą trzydzieści.
Chwyciłam jabłko znajdujące się w misce i wybrałam się do szkoły.
Parę razy sprawdziłam czy aby na pewno zamknęłam drzwi.

Nie znałam drogi,kierowałam się młodzieżą. Cóż,bo gdzie indziej mnie poprowadzą o tej porze jak nie tam?

Piętnaście minut zajęło mi dojście pod budynek szkolny.

Ogromna szkoła (chociaż nie tak jak w LA) podzielona na dwa sektory (skrzydła). Była stworzona z jasno czerwonej cegły,wyglądała dość sympatycznie.

Popchnęłam ciężkie metalowe drzwi i znalazłam się w środku. Szerokie,przestronne korytarze. Podłoga była bardzo czysta,można było się w niej przejrzeć albo jeść z niej.

Tylko żartuję.

Uśmiechnęłam się i popędziłam w stronę sekretariatu. Zaraz powinny zacząć się lekcje,a ja nawet nie mam planu.

Zapukałam po czym wślizgnęłam się przez uchylone drzwi.

Kobieta na około trzydzieści lat siedziała za biurkiem,wyglądała na pełną radości,szczęśliwą osobę.

- Dzień dobry, jestem Jennifer Brown i chciałabym odebrać swój plan. - uprzejmie powiedziałam bacznie obserwując kobietę.

Wpisała coś na klawiaturze komputera i po chwili przerzuciła swój wzrok na mnie.
- Proszę o to twój plan i kod do szafki. Mam nadzieję,że będziesz tu dobrze się czuła,miłego dnia – podała mi plan uśmiechając się pogodnie.

- Miłego dnia – odpowiedziałam i opuściłam gabinet.

Jeśli w tej szkole wszyscy będą tacy to będę po prostu w siódmym niebie.

Skierowałam się do szafki,miała numer 264.
Chwilę mi zajęło nim ją znalazłam. W środku znajdowało się pełno książek do przeróżnych przedmiotów. Wpakowałam odpowiednie do swojej torby po czym zaczęłam szukać gabinetu chemicznego.

Po krótkiej chwili poszukiwań znalazłam się na miejscu.

Zapukałam delikatnie po czym wpełzłam do klasy.

- Dzień dobry – moją wypowiedzią sprawiłam,że prawie cała klasa spojrzała na mnie.

Witaj,ty pewnie jesteś Jennifer. Zasiądź na wolnym miejscu – nauczycielka przywitała mnie bardzo miło,jestem zaskoczona.

Co raz większe wrażenie robi na mnie ta szkoła.

Rzuciłam coś w stylu ''cześć'' i zaczęłam rozglądać się po klasie w poszukiwaniu wolnego miejsca.

- No śmiało – zachęciła mnie kobieta.

Uśmiechnęłam się tylko i skierowałam się w stronę szatyna. Miał idealnie ułożone włosy skierowane w górę,jego karmelowe oczy błyszczały. Szczękę miał mocno zarysowaną.
Rysy twarzy były mocne i wyraźne,a zarazem subtelne. Usta pełne w odcieniu malinowym. Był bardzo przystojny,nach mogę stwierdzić,że wyglądał tak cholernie idealnie. Nigdy nie widziałam tak cudownego chłopaka.

Odsunęłam delikatnie krzesło obok niego posyłając mu przy tym uśmiech.

Odwzajemnił mój gest ukazując przy tym szereg białych ząbków.

Jego uśmiech wprost zniewalał z nóg.

- Justin Bieber – podał mi dłoń.
- Jennifer Brown,ale mów po prostu Jen – zachichotałam ściskając jego dużą męską dłoń.
- Cóż – podrapał się po karku. - skąd jesteś? - dokończył
- Los Angeles – rzuciłam próbując notować to co mówi nauczycielka.
- Coś konkretnie tu cię sprowadziło? - kątek oka spojrzałam na niego.

Czas włączyć tryb niedostępnej odpychającej od siebie wszystkich Jen.

- Nie jesteś zbyt ciekawy? - spojrzałam na niego posyłając mu groźne spojrzenie

Jego szczęka się zacisnęła,a twarz nie była już tak przyjazna.
Oczy wydawały się ciemniejsze niż przed chwilą.

- Nie odpowiadaj mi pytaniem na pytanie – wycedził przez zaciśnięte zęby
- Nie bądź zbyt ciekawski,jaki ci tam – udawałam zastanowienie choć nie zapomniałam jego nazwiska – Bieber. - dokończyłam dość oschło.
- Uważaj na słowa dziecinko – zaśmiał się pod nosem

Byłam ciekawa co o mnie myśli w tym momencie,miałam potok myśli w głowie wywołany przez niego.

- Dupek – moje słowa wypadły z ust nie spodziewanie.

Miałam ochotę strzelić sobie z otwartej dłoni w czoło.

Delikatnie mówiąc przeraziłam się tym w jaki sposób się zachował.
Zauważyłam jak zacisnął pięść tak,że kostki stały się bardziej białe. Oddech stał się płytki i przeraźliwy.

Do moich uszu dobiegł wyrazisty dźwięk dzwonka. Zerwałam się z miejsca pakując jak najprędzej swoje rzeczy do torby. Usłyszałam jego śmiech za sobą.

Nigdy jeszcze nie czułam się tak dziwnie. Muszę trzymać się od niego z daleka przecież nie wiadomo co może mu przyjść do głowy.

Poczułam jak wpadam na kogoś,a mój tyłek styka się z lodowatą podłogą.

- Nic ci się nie stało? - dziewczyna podała mi rękę uśmiechając się promiennie.
- Nie nic,dziękuję i przepra.. - przerwała mi w połowie zdania.

Otrzepałam się z niewidzialnych pyłków i skierowałam swój wzrok na nią.

- Nie masz za co przepraszać. Jestem Ashley – zachichotała,a w jej oku tańczyły iskierki.
Jennifer ale mów po prostu Jen – zawtórowałam jej w chichocie.
- A więc,jesteś nową uczennicą naszego liceum? Muszę przyznać,że jesteś bardzo ładna. Skąd jesteś? - Ashley zalała mnie lawiną pytań.
- Ty również jesteś śliczna – na jej usta wpełzał uśmiech od ucha do ucha – jestem z Los Angeles.
- Zrezygnowałaś z przystojnych opalonych mężczyzn dla jakiejś durnej szkoły?! Kobieto jesteś nienormalna! - zaśmiałam się wywracając oczami.
- Patrz kto się zbliża – szepnęła – najseksowniejszy chłopak na całym świecie – rozmarzyła się,wiedziałam to po jej westchnięciu.

Nim się obejrzałam szatyn znajdował się naprzeciw mnie.
Ręce Justina znajdowały się po bokach tak abym nie mogła uciec

- Nie skończyliśmy rozmowy,nie uważasz? - wyszeptał do mojego ucha przygryzając jego płatek

Przyjemne uczucie.
Och, Jennifer wcale nie! Zamknij się!
Próbowałam go odepchnąć na co pokręcił przecząco głową.

- Puść mnie – zażądałam.

Chwycił moje nadgarstki przytrzymując je nade mną.

- W żadnych wypadku nie mam zamiaru. - zaśmiał się
- Jesteś chory! Puść mnie idioto! - wrzasnęłam i wpadłam na genialny plan.
Uniosłam nogę ku górze zgięłam ją w kolanie po czym kopnęłam Justina w jego sferę intymną powodując przy tym jego natychmiastowe zgięcie w pół.

Uśmiechnęłam się triumfalnie i przybiłam sobie mentalnie piątkę.
Spojrzałam na Ashley,która nie mogła opanować swojego śmiechu.

- Jeszcze tego pożałujesz – wzdrygnęłam się na jego groźbę.

- Mamy kłopoty – odwróciłam wzrok od odchodzącego Justina i przerzuciłam go na Ashley .- plastiki – wskazała dłonią na grupkę dziewczyn zbliżających się w naszą stronę.

W Los Angeles byłam taka sama,tak samo denna i przy każdej możliwej okazji robiłam awantury.

- No proszę,jaka odważna – jedna z wytapetowanych dziewczyn rzuciła słowa w moją stronę.
- Bynajmniej nie zasłaniam się kilem tapety kochaniutka – zaśmiałam się na własne słowa.

Tupnęła nogą i zapiszczała na co jej 'banda' odwróciła się w tradycyjny dla nich sposób odchodząc.

Odeszły. Wraz z Ash wybuchnęłyśmy nie pohamowanym śmiechem.

- Kim ty jesteś dziewczyno? - spojrzałam na nią pytająco – Gdzie byłaś kiedy ciebie tu nie było? Ta szkoła zdecydowanie ciebie potrzebuje! - klepnęła mnie w ramie i chwyciła swoją torbę.

- Co masz teraz? - zapytałam.
- Matematykę,a ty?
- Również – zarzuciłam torbę na ramię.
Dziewczyna pisnęła po czym złapała moją dłoń i ciągnęła mnie w stronę sali.

Ostatni raz rzuciłam okiem na drzwi,umięśniona sylwetka Justina zniknęła za nimi.

To wszystko zaczyna się bardzo dziwnie.


Od autorki : rozdział długi,nie chciałam dzielić go na parę części bo było by nie fajnie. Możliwe,że jest trochę nudny ale zapoznanie się jest koniecznie. Również chciałam wam podziękować za miłe przyjęcie. Kocham was xx
29.03.2015 o godz. 12:25
- Co masz na myśli? - spojrzał na mnie kulawym wzrokiem.

Mam mu powiedzieć całą prawdę,która prawdopodobnie zrazi go do mnie?
Zalana łzami szepnęłam do niego proste słowa.

- Proszę,pokochaj mnie. - nie sądziłam,że kiedykolwiek wypowiem to na głos.

Mój świat zawalił się gdy spojrzałam w jego oczy. Widziałam ból,lęk i strach.
Zacisnął usta w cienką linię,spojrzał na mnie z politowaniem po czym odszedł.

Klęknęłam na ziemi nie mając najmniejszej ochoty wstać. Tępo spoglądałam na ulicę,na ludzi nie zwracających na mnie uwagi.

- Idiotka - mruknęłam.

Mokłam w deszczu gdy tak naprawdę potrzebowałam jego ciepłych ramion otaczających moją talię,tak bardzo tego pragnęłam.

***

Ona,chce zapomnieć o swojej przeszłości.

On,chce zmienić się.

Czy uda im się razem przebrnąć przez to wszystko?

Czy będę potrafić pokochać kogokolwiek?

Czy ich serca będą bić w tym samym rytmie?


Dwójka młodych,zagubionych ludzi
próbujących odnaleźć siebie w tym trudnym świecie.

Potrzebna im wiara.

Wiara i zaufanie.

Ale czy będą potrafić?




Wracam z nowym opowiadaniem! mam nadzieję,że wspólnie pociągniemy tę historię do końca.
Tagi: Prolog 00
27.03.2015 o godz. 10:45

BLOG ZAWIESZONY
OPOWIADANIE NIE BĘDZIE DOKOŃCZONE
TO KONIEC
30.08.2014 o godz. 12:07

Czytasz komentujesz proszę

Nie minęło dużo czasu ,a obie odpłynęłyśmy w krainę snów.
 


POV'S MILEY


Obudziły mnie przyjemne promienie słoneczne przenikające przez moje żaluzje. Mimo,że mamy listopad jest tu w miarę ciepło i słonecznie. Zerknęłam na zegarek,wskazywał godzinę 8:30. Zdziwiłam się,że Emily już nie było przecież to jest gorszy śpioch niż ja,może miała coś do załatwienia? 23 listopad dzisiaj,moje nie szczęsne urodziny. Wkraczam wiek pełnoletności,niestety.
- Wszystkiego najlepszego Miley – wymamrotała pod nosem do siebie.
Jestem ciekawa kiedy te lata uciekły,przecież nie dawno byłam małą dziewczynką bawiącą się lalkami barbie,kucykami pony. Dobra dość myślenia czas coś zjeść,mój pusty żołądek daje o sobie znaki,burczy jak opętany. Jeszcze nigdy nie czułam takiej potrzeby by jeść.
Zeszłam szybko po schodach by dostać się do mojej upragnionej lodówki,wyjęłam z niej mleko,a z szafki wyjęłam płatki i miskę, z mniejszej szufladki wyjęłam łyżkę,by czymś skonsumować posiłek. Do miski wsypałam płatki i zalałam mlekiem po czym zaczęłam jeść. Dopiero teraz zauważyłam,że na stole leży kartka od Emily. Ona ma takie śliczne pismo,matko zazdroszczę jej.

,, Kochanie ,wszystkiego najlepszego. Przepraszam,że tak wyszłam nie budząc Cię ale mam bardzo ważną sprawę do załatwienia przyjdę koło 15,będzie trzeba przyszykować się na imprezę. Całuski Emily :* ''

Odłożyłam karteczkę na miejsce i dalej konsumowałam mój posiłek,ale nawet nie mogłam do dokończyć. Z góry usłyszałam dźwięk mojego Anderson,szybko zerwałam się i pobiegłam z prędkością światła po schodach,prawie się zabiłam. Chwyciłam telefon w rękę,nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam do ucha.
- Sto lat! - wydzierał się Justin z całym Bieber team.
- Dziękuję wam bardzo – uśmiechnęłam się.
- Kochanie jak tylko przyjadę,wyściskam Cię najmocniej na świecie – zachichotał
Poczułam,że moja twarz przybiera koloru szkarłatnego,zmieniłam się w buraka.
- Aww skarbie,nie mogę się doczekać – również zachichotałam.
- Mam dla Ciebie prezent – można było usłyszeć powagę w jego głosie
- Jaki? – miałam duże oczy jak bym prosiła mamę o cukierka.
- Zobaczysz w swoim czasie.
- Justin – przeciągnęłam 'u'
- Nie Miley,kocham Cię pa – rozłączył się nim zdążyłam coś powiedzieć,cwany lis z niego wie jak mnie dręczyć.
Nie ważne,wzięłam telefon ze sobą na dół może ktoś jeszcze sobie o mnie przypomni hmmm..?
Zasiadłam za stolikiem dalej wcinając płatki.



POV EMILY

- Nie,nie to ma być tam! - wskazywałam na lewy róg sali.
Ci ludzie są jacyś niekompetentni,nie rozumieją tego co do nich mówię! nie wiedzą,że kobiety są zmienne? kogo ja zatrudniłam boże..
- Słucham? - przyłożyłam słuchawkę do prawego ucha.
- Yoo Emm,mam sprawę! - Justin aka bóg seksu ma do mnie kolejną sprawę.
Emily kurde opanuj się w końcu,on jest z twoją najlepszą przyjaciółką myśl myśl myśl.
- Jaką?
- Nie wiem czy przyjadę - jego głos posmutniał
- Co?co?co? - moje oczy były ogromne i jeśli on by stał koło mnie rozszarpałabym go na drobne kawałeczki.
- Mam nadzieję,że będziecie bawić się dobrze. Ucałuj Miley ode mnie,pa – rozłączył się.
Coś jest chyba nie tak,to nie możliwe żeby był nagle taki obrót akcji,tak mu zależało,a teraz co? zostawia wszystko? bez sensu. Jeszcze mi za to wszystko zapłaci naprawdę.
- Skurwiel – wymruczałam pod nosem.
Mam dziś takie szczęście poważnie,domyślasz się że to sarkazm? tak? jaka jesteś mądra zazdroszczę.

POV JUSTIN

Boże co ja robię? Tylko żeby to się nie wydało mój plan jest idealny,nie ma mądrzejszych ode mnie.
Jestem genialny poważnie,znowu jestem zadufanym w sobie dupkiem wybaczcie.
- Uważaj żeby Emm nie odstawiła ci takiego numeru kiedyś – Ryan zaśmiał się.
Wydaje mi się,że Emily podoba się Ryanowi w sumie słodko by razem wyglądali,boże Justin nie myśl już jak baba.
- Podoba ci się ona?- śmiało spytałem.
- Która? Miley,Selena,Taylor,Janett? - on jest głupi czy tylko takie udaje?
- Emily idioto!
Czy Ry był zakłopotany?o tak,zakochany bardzo choć chyba nawet z nią nie rozmawiał za bardzo.
- Przyznaj się! - zaśmiałem się dość głośno
- Masz rację – mruczał pod nosem.
- Co mówisz nie słyszę – jestem wredny wiem.
- Podoba mi się Emm zadowolony?! - krzyknął na cały autobus.
Wszystkie spojrzenia były skierowane na nas,boże Ryan debil z ciebie.
- Haha, wiedziałem debilu – uderzyłem go w ramię.
Ryan wywrócił oczami,dokładnie jak moja księżniczka.
- Spotkasz Emm jak pomożesz mi w moim pieprzonym planie – delikatnie mówiąc zaszantażowałem go.
- Stary jesteś skurwielem wiesz? - spojrzał na mnie karcącym wzrokiem.
- Wchodzisz to czy nie? - posłałem jeden z moich uśmieszków.
- Wchodzę
Powoli omawiałem mój plan aby Ryan zrozumiał, niestety on zna tylko język lakoniczny więc starałem się mówić krótko,zwięźle i na temat.
- Stary jeśli się wygadasz masz przejebane – pogroziłem mu palcem.
- Yooo nie masz o co się martwić – zadrwił
Będzie cudownie,wiem to! Plan jest tak dopracowany,że nie będzie problemów.


POV MILEY
- Księżniczko,czas się przygotować na imprezę – usłyszałam piskliwy głos z przedpokoju.
- Choć do góry – złapałam ją za rękę ciągnąć do mojego pokoju.
- Mmm.. coś mi proponujesz?
- Zboczeniec – pokręciłam głową przecząco,śmiejąc się przy tym.
- Więc już wiesz jaką sukienkę założysz? - dziewczyna spytała się mnie trzymając obie w dłoniach.
- Myślałam nad tą biało-kremową pięknie by wyglądała z brązowymi botkami.
- Masz rację!jeszcze do tego rozpuszczone włosy ułożone w drobne fale,będziesz wyglądać cudownie – Emily klasnęła w dłonie z podekscytowania.
Przygotowania szły pełną parą,moja najlepsza przyjaciółka ubierała się w łazience na dole,a ja w toalecie znajdującej się obok mojego pokoju.
Weszłam pod prysznic,umyłam swoje ciało malinowym żelem we włosy wtarłam cytrusowy szampon, opłukałam swoje ciało i włosy. Wyszłam spod prysznica owinęłam się ręcznikiem. Do ręki wzięłam suszarkę,podłączyłam ją i uruchomiłam. Włosy latały w każdą stronę,kiedy już je wysuszyłam,na twarz nałożyłam delikatny makijaż jedynie mocniej podkreśliłam oczy czarnymi kreskami. Zrzuciłam z siebie ręcznik,założyłam na siebie bieliznę,a chwilę później obcisłą biało-kremową sukienkę,a na nogi założyłam brązowe botki. Jeszcze drobne poprawki i mogłam zejść już na dół.
- Wow,cipo wyglądasz cudownie! - Emily spojrzała na mnie zachwycając się.
To ona wyglądała przepięknie,długie blond włosy opadały bezwładnie na jej ramiona,oczy podkreślone szarym cieniem i czarnymi kreskami idelnie komponowały się z jej cudownymi niebieskimi oczami,szara obcisła sukienka sięgająca do połowy ud i do tego czarne szpilki.
- Kochanie to ty wyglądasz przepięknie – patrzyłam na nią cały czas.
- Wiem to! - zaśmiała się.
Zakluczyłam mieszkanie,po czym wsiadłam do samochodu Emm. Nie całe 15 minut później znajdowałyśmy się pod jakimś klubem,było bardzo spokojnie jak na miejsce imprezy.
- Emm to na pewno tu?
- Yeep
Uwierzę jej,muszę. Wysiadłyśmy z samochodu podążając do klubu.
- Kochanie,poczekaj – dziewczyna zawiązała cienki materiał na moich oczach.
- To konieczne? - zapytałam,nie wiedziałam o co w tej chwili jej chodzi.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała,po prostu prowadziła mnie do wejścia.
Kiedy weszłyśmy zdjęła mi z oczu materiał,było ciemno. Chciałam coś powiedzieć,ale cholernie się przestraszyłam. Było tam wiele osób śpiewających mi sto lat,rodzina przyjaciele znajomi.
Byłoby idealnie gdyby był jeszcze Justin...
- Dziękuję wam! - w moich oczach zebrały się pojedyncze łezki szczęścia.
Spojrzałam na Emm,to była jej sprawka. Boże kocham ją tak mocno.
- Bawmy się! - krzyknęła przyjaciółka,DJ puścił muzykę bardzo głośno.
Tańczyłam na środku parkietu z Emily,wygłupiałyśmy się tańczyłyśmy krzyczałyśmy.
- Przykro mi,że Justin się nie pojawił – powiedziała Emm
- Wiesz rozumiem go, trasa,fanki – westchnęłam
- Mogę porwać panią do tańca? - obejrzałam się za siebie,byłam zdziwiona co tu robił Ryan?
- Jasne – po wypowiedzianych słowach tańczyłam z Ry.
- Wszystkiego najlepszego! - krzyknął.
- Co ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona,jest on ale Jusa nie ma? Dziwne.
- Wiesz mi się udało przyjechać,niestety Justinowi nie – powiedział poważnie. - Mam dla ciebie niespodziankę – pociągnął mnie na dwór.
Stałam rozglądając się bo Ryan nagle gdzieś zniknął.
- Tu jestem! - krzyknął,wystraszył mnie na śmierć. - spójrz tam – wskazał palcem.
Byłam blisko płaczu,boże to są chyba najlepsze urodziny.

********************************************************************************
Mamy rozdział,ciekawe co tam jest prawda? Cóż nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział,nie wiem czy kiedykolwiek się jeszcze pojawi ale zobaczę,wiele osób wie jak trudno jest się pozbierać po śmierci ukochanych osób,mi jest trudno. Dziękuję za wszystko kocham was :)
06.03.2014 o godz. 11:42

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Witajcie, zostałam nominowana przez nunka14 dziękuję bardzo <3

Moje odpowiedzi:

1. Kto jest twoim idolem?
Nie mam jednego idola,jest ich dwóch. Justin Bieber i Miley Cyrus,oby dwoje są cudownymi osobami choć nie raz popełniają błędy jak każdy z nas,są prawdziwi,nie udają nikogo.
2. Czemu piszesz bloga?
Miałam ochotę podzielić się z innymi osobami moim pomysłem na opowiadanie,historię dwóch osób i nie wiedziałam,że będzie tyle osób zaglądać i czytać.
3. Dlaczego bloblo?
Wydawał mi się dość ciekawy,strona główna czego nie ma na blogspot,łatwe przeglądanie innych blogów.
4. Kim chcesz być w przyszłości?
Moim marzeniem jest zostanie aktorką lub pisarką ale do żadnego nie mam talentu.
5. Ulubiony blog?
Nie mam ulubionego bo wiele czytam i każde opowiadanie,które czytam wczuwam się w nie i jest mi trudno się z nimi rozstać.
6. Ulubiona gra?
Simsy,hahaha
7. Co sądzisz o "złym" Justinie?
Nie ma ''złego'' Justina,każdy popełnia błędy i jest to dowód,że on jest normalnym człowiekiem.
8. Co jest twoją codzienną motywacją do życia?
nie mam motywacji.
9. Ulubiony przedmiot w szkole?
Chyba fizyka,łatwo jest mi się uczyć na ten przedmiot.
10. Jak spędzasz czas wolny?
Zazwyczaj staram się coś napisać,ale nie zawsze wychodzi.
11. Ulubiona piosenka?
Nie mam.

NOMINACJA OD lol78153401,dziękuję bardzo! <3
1. Czy czujesz czasem przymus związany z blogowaniem?
jestem związana z blogiem,z postaciami występującymi. Wiem,że muszę do prowadzić historię do końca żeby was nie zawieść i móc tworzyć kolejne opowiadania,które będziecie czytać.
2. Co cię skłoniło do założenia bloga?
Pomysł,jak byłam mała z przyjaciółką bawiłyśmy się w głupią zabawę udając różne osoby i jakoś od tamtej pory ciągle coś mnie ciągnęło żeby wymyślać własne historie,aż po ok. 3 latach wpadałam na pomysł żeby opisywać wszystko na blogu.
3. Facebook vs youtube.
raczej youtube
4. Idealny partner. ( opis, nie imie ! :D )
nie ma ludzi idealnych i to jest najlepsze
5. Kto jest najsłynniejszym człowiekiem na świecie?
chyba jednym z najbardziej znanych jest Michael Jackson.
6. Największe szaleństwo Twojego życia to…?
raczej jeszcze nie było takiego.
7. Jaki jest Twój ulubiony serial?
Nie mam ulubionego oglądam to co popadnie :)
8. Jak brzmi Twoje przezwisko z dzieciństwa? ;)
Lora ;-;
9.Podróż samolotem, samochodem czy pociągiem?
jestem przyzwyczajona do pociągów,rodzina na pkp haha
ale chyba pociągi dlatego,że można wyprostować nogi pochodzić,chodzić do toalety.
10.Najbardziej szalona fryzura (lub kolor włosów), które miałaś?
różowe haahhhha
11.Z jakiej miejscowości pochodzisz?
Puck

Nominacja od unforgettable-tears dziękuję bardzo <3
1. Jak masz na imię?
Laura
2. Jak nazywałby się twój fandom?
nie wiem :o
3. Najszczęśliwsze wydarzenie w twoim życiu?
...
4. Ile masz lat?
w grudniu 14
5. Co zapiszesz w testamencie swoim wnukom?
mój blog,twitter,ask,facebook hahahahah
6. Od kiedy masz bloga?
jakoś od kwietnia zeszłego rokul
7. Twoje ulubione zajęcie?
spanie
8. Na co wydajesz najwięcej pieniędzy?
ciuchy
9. Jaki powinien być twój przyszły mąż?
nie mam szczególnych wymagań do wyglądu.
10. Belieber vs Directioner
oba fandomy są cudowne i do jednego mam zaszczyt należeć,to nie da się wybrać ponieważ każdy fandom dotyczy innych artystów.

Nominacja od Ewelina12 dziękuję <3
1.Jak masz na imie?
Laura
2.Ile masz lat?
rocznikowo 14
3.Jakie masz hobby?
spanie,spanie,spanie
4.Masz chłopaka/dziewczyne?
miałam chłopaka
5.Masz rodzeństwo?
starszego brata
6.Co cię zainspirowało do pisania bloga?
Miley,Justin,Jiley ♥
7.Skąd bierzesz pomysły na nowe rozdziały?
8.Masz gadu gadu?
mam ;)
9.Jaki masz charakter?
potrafię być wredna i chamska ale z reguły raczej jestem bardziej szarą myszką tylko przy znajomych,lub na twitterze potrafię się otworzyć. Szacunek za szacunek :)
10.Wstaw swój ulubiony cytat
,, twoja skóra to nie papier nie tnij jej,twoja twarz to nie maska nie zakrywaj jej,twoje życie to nie fil nie kończ go''
11.Wstaw ulubione/fajne zdjęcie
księżniczka ♥

05.03.2014 o godz. 13:12
PISZĘ DLA WAS NIE DLA SIEBIE! WIĘC PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ
NOTKA POD RODZIAŁEM CZYTAJ.

*******************************************************************************
Dam jej tyle czasu ile potrzebuje tylko niech mnie zrozumie,nie mogę siebie kontrolować.
~.~


POV'S MILEY

Jestem bipolarny,bipolarny,bipolarny
Jason,Drew,Justin
Justin,Jason,Drew
Drew,Justin,Jason
Kim ty do chuja teraz jesteś? Skąd mam wiedzieć,że teraz jesteś Justinem,a nie Jasonem albo
Drew?
No skąd? Mam to sobie wyczarować? Jesteś romantyczny jak Drew,agresywny jak Jason ale czekaj,czekaj chwilę!
Czy ty marny człowieku ,którego kocham nie spojrzałeś mi w oczy gdy to mówiłeś?
Czyżbyś kłamał,hmmm chciałeś wzbudzić u mnie współczucie?
A może wymigać się od tamtego incydentu?
Ohh Justinie jak piękne jest twe imię,ale na chuja mnie okłamujesz w tej marnej koniczynie?
Boże lepszych tekstów nie mogę wymyślić?
Dobra nie ważne.
Chętnie pobawię się z Tobą w tę grę pełną intrygi,możliwe,że zdrady ale pamiętaj
Ty możesz to i ja.


POV'S JUSTIN

Dobra kłamałem,jestem okropny wiem no ale na serio musiałem się wymigać jakoś,a teraz muszę udawać. Żałuję,że okłamałem ją ehhh....
Pomyśl czasami idioto naprawdę myśl mózgiem nie członkiem!
Okażą się teraz moje zdolności aktorskie,czyli inaczej
''Time to play''

~*~

POV'S MILEY


- Justin,kochanie odbierz – mamrotałam cicho pod nosem trzymając słuchawkę przy uchu.
Tak,Justin już wrócił do Los Angeles i bardzo tęsknię za nim. Nie długo są moje urodziny,a dokładnie to jutro mamy w końcu listopad,nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko minął.
Bipolarność Justin to nie jest taki duży problem bo po przyjęciu leków ma bardzo rzadkie przemiany co mnie bardzo cieszy. Oczywiście początki był trudne.
- Skarbie? Jesteś tam? - usłyszałam zachrypnięty głos Justina.
- Tak,tak. Przepraszam,że Cię obudziłam słońce – powiedziałam cichutko.
- Mówię do Ciebie od paru minut-zachichotał- więc po co dzwonisz kochanie? - zapytał delikatnie.
- No więc chciałam się zapytać czy przyjedziesz jutro. - jestem bardzo ciekawa czy on pamięta o moich urodzinach.
- Posłuchaj skarbie – westchnął – nie dam rady,wypadł mi bardzo ważny wyjazd.- odrzekł smutno.
- Rozumiem,a dokąd ten wyjazd jeśli mogę wiedzieć – odpowiedziałam przygnębionym tonem.
- Emmm … poczekaj chwilę – Justin wydawał się roztargniony.
- Scooter, scooter wstawaj – usłyszałam szept wychodzący z drugiej strony słuchawki.


POV'S JUSTIN

- Czego ty chcesz gówniarzu?! - Scooter wydarł się na mnie przez co odskoczyłem z przerażenia.
- Dokąd jest ten pilny wyjazd jutro? - zapytałem.
- Co ty pieprzysz? Jaki wyjazd? - szturchnąłem go pokazując,że w ręku trzymam telefon - kurwa dzieciaku o ten wyjazd Ci chodzi – podrapał się po głowie – Tokyo – moje usta otworzyły się szeroko, dzięki Scooter nie mogłeś wymyślić czegoś lepszego? Idiota.
- Tak jak słyszałaś kochanie. Tokyo – westchnąłem udając przygnębionego.
- No dobrze, ymm to ja kończę śpij dobrze już Ci nie przeszkadzam – miała bardzo smutny głos. Czy ona myśli,że jestem takim idiotą i zapomniałem, haha słonko mylisz się.
- Nie przeszkadzasz mi nigdy myszko,miłego dnia kocham Cię pa – cmoknąłem w słuchawkę po czym się rozłączyłem.
- Idiota kurwa! - opierzyłem Scootera. - masz szczęście,że to kupiła!
- A co kurwa miałem powiedzieć? Wiesz Miley,Justin robi Ci imprezę niespodziankę upss wygadałem się. Myśli ćwoku – w sumie miał rację, zarzenowany tą całą sytuacją położyłem się z powrotem na łóżko,przekręciłem na lewy bok przymknąłem powieki po czym odleciałem w krainę snów.

POV'S MILEY

Nie będzie go szkoda,ciekawe czy ktokolwiek przyjdzie. Wątpię,że Emily przyjdzie w końcu nie odzywamy się do siebie od paru miesięcy. Boże to będą najgorsze urodziny w mojej historii tak bynajmniej mi się wydaje. W sumie nawet nie mam ochoty na imprezy,wolę sobie pójść na zakupy oo tak to będzie mój dzisiejszy dzień,zakupy!
Spojrzałam na zegarek leżący przy biurku,wskazywał godzinę 13:30 ,czas się ubierać.
Zerwałam się z łóżka i podeszłam do szafy by wybrać jakiś ładny zestaw i świeżą bieliznę.
Kiedy znalazłam odpowiednie rzeczy,weszłam do łazienki zrzuciłam siebie piżamę i bieliznę.
Weszłam pod prysznic aby się odświeżyć,w ciało wtarłam czekoladowy żel pod prysznic po czym go spłukałam. Włosy umyłam malinowym szamponem,zawsze po nim tak pięknie pachną.
Wyszłam spod prysznica i wysuszyłam moje nagie ciało ręcznikiem,kiedy było już całkowicie suche założyłam na siebie bieliznę,a następnie ciuchy. Włosy wysuszyłam suszarką i związałam w kitka. Następnie zrobiłam delikatny makijaż, cieniutkie kreski linerem i podkreśliłam rzęsy tuszem. Na usta nałożyłam truskawkowy błyszczyk,który uwielbiałam.
Zeszłam po schodach na dół, na nogi wsunęłam botki,z wieszaka zabrałam torebkę w której miałam klucze od domu,pieniądze. Ze blatu w kuchni zabrałam kluczyki od samochodu i wyszłam z domu.
Zakluczając dom,szybkim krokiem ruszyłam do samochodu.
Odpaliłam stacyjkę i ruszyłam ku centrum handlowego.

POV'S JUSTIN

- Daleko jeszcze? - pytałem natarczywie.
- Justin uspokój się,zdążysz wszystko przyszykować – westchnął Scooter
- Nie nie zdążę nie ma bata kurde, jedzcie szybciej! - wrzasnąłem.
- Chcesz żebyśmy dostali mandat? Jedziemy na tyle szybko jak to jest możliwe. - odparł.
- Kurcze człowieku jestem Justin Bieber.
- Ale mimo wszystko dostaniesz mandat jak każdy człowiek.
- Kurwa nie ja nie wytrzymam. Jeszcze cały dzień i pół jutra , ja już wariuję po trzech godzinach. - zachowywałem się jak pięciolatek,który chce lizaka , na poważnie.
Tak bardzo chcę urządzić imprezę urodzinową Miley,że aż sam się nie mogę doczekać jej. A jej mina będzie bez cenna ale kto ją tam zaprowadzi,a może poproszę ... nie to będzie zły pomysł chociaż warto spróbować .

Wyciągnąłem iphona z mojej bocznej kieszeni po czym wyszukałem w kontaktach '' Emily :)'' 'kliknąłem zieloną słuchawkę i przyłożyłem do ucha. Jeden sygnał,drugi,trzeci niecierpliwiłem się.
- Halo? - usłyszałem dziewczęcy głos w słuchawce.
- Hej,Emily tu Justin mam sprawę – mówiłem bardzo szybko praktycznie nie do zrozumienia.
- Oo hej,słucham uważanie – zachichotała pod nosem.
- Jak dobrze wiesz Miley ma jutro urodziny i potrzebuję Twojej pomocy, sala jest załatwiona katering też ,ale dekoracje i samo udekorowanie sali, DJ nie są załatwione, pozapraszać osoby jeszcze trzeba,więc zgadzasz się? - zapytałem.
- Pewnie , może w końcu się z nią pogodzę - zaśmiała się. - muszę kończyć trzeba kupić sukienkę na bal! - znowu się zaśmiała.
- Pa – uśmiechnąłem się do słuchawki po czym zakończyłem połączenie.
Nie miałem pojęcia,że pójdzie tak łatwo.

POV'S EMILY

Trzeba znaleźć odpowiednie dekoracje na imprezkę mojej suczki,a no i oczywiście sukienkę.
Mam nadzieję,że Miley będzie miała jakąś sukienkę najlepiej taką seksowną mmm,co Justin będzie mógł szybko z niej ściągnąć w końcu moja piczka kończy 18 lat.
Hah , Emily ty zboczeńcu mmm kocham siebie za to.
Dobra nie ważne , wsiadłam do samochodu i ruszyłam w kierunku centrum handlowego. Po 15 minutach jazdy byłam na miejscu,odpięłam pasy,otworzyłam drzwiczki samochodu i wyszłam.
Najpierw sklep z rzeczami na imprezy mmmm będzie się działo. W tym sklepie można znaleźć najróżniejsze przedmioty począwszy od domówek , urodzin, wieczorów panieńskich i kawalerskich Kiedy zakupiłam najpotrzebniejsze rzeczy,a było ich sporo poprosiłam aby dostarczyli to na salę gdzie jutro odbędzie się impreza.
Teraz czas na sukienkę,mój ulubiony moment.
Weszłam do jednego z lepszych sklepów i zaczęłam przeglądać wieszaki.
- Cipoo! - krzyknęłam na cały sklep,tak zobaczyłam Miley.
Nie pewnym krokiem dziewczyna podeszła do mnie przyglądając się mi jak idiotce.
- Emily? - zapytała,kobito nie poznajesz mnie?
- Tak skarbie to ja – przytuliłam ją bardzo mocno.
- Co tu robisz?
- Wiesz szukam jakiejś ekstra sukienki bo jutro szykuje się niezła imprezka,wybierasz się ze mną? - udawałam głupią,no przecież nie wygadam się.
- I tam nie mam nic lepszego do roboty więc mogę – uśmiechnęła się do mnie ciepło.
- Chodźmy z tego sklepu, tu nic nie ma – oznajmiłam po czym opuściłyśmy sklep.

~*~
- Jestem już zmęczona – jęknęłam siadając na pobliskiej kanapie przecierając moje obolałe stopy - przecież nic nie znajdziemy tu.
- Chodźmy do jeszcze jednego sklepu proszę – Miley zrobiła minę szczeniaczka, niech to szlak czy ona musi na mnie wykorzystywać to,że jest przez to cholernie słodka i nie można jej się oprzeć?
- Niech Ci będzie – warknęłam.
- Wiedziałam – zachichotała

~*~
Miley rzuciła się dosłownie na wieszaki w sklepie,postanowiłam zrobić to samo.
- Mam – krzyknęłam po czym wskazałam na sukienkę.
- Piękna – uśmiechnęła się Miley. - jak myślisz,która będzie lepsza? - dziewczyna wskazała dwie sukienki,a mi dosłownie odjęło mowę,obie były perfekcyjne.
- Kup obie zastanowimy się w domu,którą założysz! - klasnęłam w dłonie.
- Okej – odpowiedziała i podeszłyśmy do kasy.
Zapłaciłyśmy za sukienki i obie udałyśmy się do naszych samochodów,ale jechałyśmy w jedno miejsce. Do domu Miley.
~*~
Po wyczerpujących zakupach obie rzuciłyśmy się na łóżko. Było już dość późno przesiedziałyśmy w sklepie cały dzień. Zegarek przy łóżku wskazywał godzinę 22:30.
- Jestem zmęczona – westchnęłam.
- Ja też - Mils ziewnęła.
Nie minęło dużo czasu ,a obie odpłynęłyśmy w krainę snów.

********************************************************************************
I jak rozdział? Wydaje mi się,że nie jest aż taki zły. Mam pytanie,czy opłaca mi się dalej prowadzić tego bloga. Czy będziecie czytać i komentować bo to bardzo motywuje i jest mi smutno kiedy widzę jak komentarze spadają. Mimo wszystko dziękuję,że jesteście ze mną. I jeszcze jedna sprawa w jakim dnu tygodnia będzie wam pasować dodawanie rozdziałów,będą pojawiać się co dwa tygodnie ale nie wiem jeszcze w jakich dniach. Wesołych Świąt aby uśmiech gościł na waszych twarzach przez rok cały, spełnienia marzeń
PYTAMY
Pozdrawiam Laura :*
21.12.2013 o godz. 19:06
NOTKA POD ROZDZIAŁEM! ZOSTAW KOMENTARZ! PISZĘ DLA WAS NIE DLA SIEBIE
*******************************************************************
Moje oczy nabrały ogromne kształtu. Czy on zwariował?


MILEY'S POV

- Przestań! - wydarłam się po czym zrzuciłam jego idealnie wyrzeźbione ciało ze mnie.
- Suka – mruknął pod nosem.

Czy ja się przesłyszałam? Nie to nie możliwe , żeby tak mnie nazwał, to nie Justin.

Nazwałeś mnie suką? -zaszlochałam .
- Tak i co z tego? - zadrwił
- Jak tak bardzo chcesz okiełznać Jerrego, idź na dziwki! - podniosłam się gwałtowanie , byłam zła , moje ciało odmawiało posłuszeństwa , a słowa wychodziły same z moich ust.
- Pójdę z miłą chęcią – na jego twarzy pojawił się jeden z jego uśmieszków , ten akurat znaczył
,, Dzięki za radę , pójdę tam''
- Skoro tak bardzo chcesz tam iść , to idź ale jeśli TO zrobisz , z nami KONIEC. - podkreśliłam znacząco nie które ze słów.

Z jego ust wydobył się cichy ledwo słyszalny chichot.

- A co jeśli – przybliżył się do mnie – zrobię to z Tobą ,przecież jesteś moją małą,drobną osobistą dziwką. – wyszeptał do mojego ucha , po czym przygryzł jego płatek

Nie powiem , że mi się nie podobało , bo bym skłamała , ale nie które słowa mógł sobie darować.
Nie dam mu się omotać,czy on nie rozumie,że ja nie chcę tego robić? Moje zdanie się już nie liczy?
Naprawdę nie rozumiem go.

- Kochasz mnie? - zapytałam cicho,patrząc w jego oczy.

Nie był wstanie spojrzeć w moje oczy,wywracał nimi w każdą możliwą stronę tylko by na mnie nie spojrzeć. Moja głowa była przepełniona myślami ,a jedną z nich było to,że on już mnie nie kocha.

- Rozumiem – szepnęłam – A wiesz co najbardziej boli? To,że Twoje obietnice nie były prawdziwe. - za jąkałam się .
- Wyjdź - wskazałam na drzwi

Sama nie wiem czy byłam przepełniona złością ,smutkiem ,a może strachem?
Patrzałam na niego ''ślepo'' moje oczy nic nie wyrażały czekałam tylko ,żeby on opuści ten dom.

-Głuchy jesteś?

Potrząsnął głową próbując wydać z ust jakieś słowa,dźwięki cokolwiek ale nie udawało mu się poruszał ustami tylko bez znaczenia.

JUSTIN'S POV

- Wyjdź – powiedziała

Stałem jak słup soli, ogłuszony tym co mówiłem,zrobiłem,proponowałem kurwa co się ze mną dzieje? Ahh no tak,wypadek. Nie wspominałem nic prawda? To już mówię.

NO POV'S

- Słuchaj Justin mogą wystąpić u Ciebie nagłe humorki,bipolarność – spokojnym głosem lekarz wytłumaczył nastolatkowi.

- Bipolarność? - nie był zadowolony z tego co usłyszał.
- Tak chłopcze,możesz występować w kilku osobach to znaczy ,że będziesz miał kilka charakterów – starał się uspokoić Justina.

Twarz jego przybrała czerwony kolor ale nie przez to ,że się rumienił ale przez złość która go ogarnęła.

- Czy da się to jakoś wyleczyć? Kurwa! - rozwścieczony uderzył w pobliski stolik obok łóżka.
- Raczej nie – odpowiedział chrypliwym głosem

Myśli chłopaka wariowały miał ich tysiąc na sekundę najbardziej dręczyło go jak jego wybranka,Miley sobie z tym poradzi. Bo w końcu jest nie przewidywalny,a jeśli jej coś zrobi?

JUSTIN'S POV

Teraz już wszystko wiecie jestem bipolarny. Tak ja znany na całym świecie Justin Bieber idol nastolatek jestem bipolarny!
Czy ja nadal stałem jak głupi ruszając ustami? Tak chyba tak.
Próbowałem wydusić z siebie jakieś słowa ale nie wychodziło mi to moje usta przybierały różne kształty ale nie wychodziły z nich dźwięki.

- Justin wszystko w Tobą okej? - zapytała.
- Miley proszę Cię daj mi to wytłumaczyć – po kilku próbach udało się wydobyć słowa z moich malinowych ust.
- Mam już dość Twoich tłumaczeń! Wyjdź! - krzyknęła – nie mam zamiaru … – przerwałem jej
- Jestem bipolarny – rzekłem po cichu

Dobrze zrobiłem?Chyba tak no bo co złego to nie ja to znaczy to będzie Jason.
Idiota! To i tak będzie moja wina!
Miley stała się strasznie blada jak by miała zaraz zemdleć opierała się dwoma rękoma o ścianę.

- Byłem przed chwilą Jason'em tak go właśnie nazwałem i tak się zwracaj gdy będę arogancki zadufany w sobie, chamski , bez skrupułów ,agresywny. - wziąłem głęboki wdech aby móc kontynuować dalej - Jest też druga osoba Drew wstydliwy ,bojaźliwy ,nie śmiały ,a za razem romantyczny. - przez chwilę ogarnęła nas głucha cisza - I ja Justin dwójka ich połączona we mnie – wytłumaczyłem.
- Czyli jestem z 3 osobami naraz? - zapytała
- Przepraszam
- To nie Twoja wina. - usiadła nie pewnie,sama nie wiedziała czy tego chce tak to wyglądało.
- Co teraz zrobimy? - zapytałem zmartwiony drapiąc się ręką po karku.
- Nie wiem – westchnęła – potrzebuję czasu – dopowiedziała
- Dobrze – mruknąłem pod nosem.

Dam jej tyle czasu ile potrzebuje tylko niech mnie zrozumie,nie mogę siebie kontrolować.

*******************************************************************************
Przepraszam,przepraszam,przepraszam zawiodłam was znowu rozdział taki sobie musiałam w końcu coś dodać. Miałam małe problemy bo nie mogłam się zalogować na konto.
Dziękuję wszystkim czytającym kocham was.
WYJAŚNIENIE : http://ask.fm/ALLYOUGOTDOISSWAG/answer/104428842579
PYTAMY KLIK
[/b]
26.11.2013 o godz. 16:34
Heej , pamiętacie mnie jeszcze? Po długiej nie obecności wróciłam! Nowy rozdział pojawi się jeszcze w tym tygodniu mam nadzieję ,że się cieszycie i pozostawicie po sobie komentarz.
Jestem ciekawa ile osób jeszcze tu zagląda hmmm ...
jeśli możesz pozostaw po sobie komentarz dobrze?
Przygotowałam dla was małą niespodziankę , zwiastun dalszych losów bohaterów. Miłego oglądania! :)

ps : wszystkie zaległości nadrobię :)
Tagi: Wróciłam
28.10.2013 o godz. 13:28

Przepraszam , wiem dawno nic nie dodawałam i raczej tak szybko nie dodam ..
Wszystkie pytania kierujcie na mojego ask'a bądź twittera .
http://ask.fm/ALLYOUGOTDOISSWAG
https://twitter.com/sweetworldhoney
19.09.2013 o godz. 17:31
-Zdradziłaś mnie z nim?! - jego oczy przepełnione były gniewem .
- Nie , ja nie wiem …
- Miley mów ! - krzyknął .


JUSTIN'S POV

Gotowałem się od środka , czy ona kurwa mnie zdradziła z najlepszym przyjacielem?
- Wyjdź! - oznajmiła
-Co? - byłem zszokowany ...
- To co słyszałeś wynoś się! - popchnęła mnie w stronę drzwi .

Ma dziewczyna jednak siłę , ale ja mam większą . Zgrabnym ruchem przyprałem ją do ściany tak , że dzieliły nas milimetry od siebie .

- Proszę Cię , powiedz – poprosiłem łagodnie .

Cisza.

- Mils , proszę – z jej dużych błękitnych oczu poleciały pierwsze łzy.

Nie lubię kiedy ona płacze, to tak jakby mi serce pękało na milion kawałków, będę walczył o nią do końca chodź nie wiadomo jaka była by prawda.

- Chcesz wiedzieć jaka kurwa jest prawda? Chcesz tego? - wrzeszczała na mnie .- No to Ci kurwa to powiem!


Whoah kobieto jesteś w ciąży? Masz jakieś nagłe zmiany nastroju.

- Kiedy Ty byłeś w tej pieprzonej śpiączce załamałam się , imprezy , alkochol , żyletka – złapała duży oddech żeby to kontynuować – gwałt -wyszeptała .

Moje oczy się rozszerzyły, nie mogłem uwierzyć...

-Słucham?!- krzyknąłem
-To co słyszałeś! Zostałam zgwałcona! - starała się nie rozpłakać , ale widać było , że to trudne dla niej – A wiesz co jest w tym najgorsze? - spojrzała mi głęboko w oczy – Tobie chciałam oddać moje dziewctwo – dokończyła zdania na jednym wydechu.

Zabije gnojka , dorwę go ,dorwę tego który zgwałcił Miley , będzie jeszcze prosił o wybaczenie.

Ejj ... stój ... czy ona właśnie powiedziała , że chciała oddać mi dziewictwo? Miley Cyrus chciała stracić dziewcitwo z Justinem Bieberem? Dziewczyna mnie co raz bardziej szokuje.

- Mów dalej – wyszeptałem.
- A co do Chrisa , pieprzony przyjaciel , skurywsyn – widziałem rosnącą w niej złość.

Co takiego Christian odpierdolił? Co się stało , że aż tak jest źle?

- Był w planie z Seleną , ona chce do Ciebie wrócić , rozumiesz? - smutek wymalował się na jej twarzy – pocałował mnie , Selena zrobiła zdjęcie , nastraszyli mi , że je Tobie pokarzą bałam się , że mnie znienawidzisz – zaszlochała.

Skurywsyn.

Objąłem jej twarz rękoma , i złożyłem delikatny pocałunek na jej ustach.
Kiedy się odsunęłem od niej , podwinąłem rękaw jej bluzy pod którymi kryły się rany .
Całowałem każdą ranę po kolei.

- Nigdy więcej tego nie rób – wyszeptałem - obiecujesz? - zapytałem.
- Obiecuję – odparła szeptem .

Uwieczniłem naszą przysięgę pocałunkiem , był on inny niż po przedni , bardziej czuły, namiętny.
Z każdą chwilą pocałunek pogłębiał się co raz bardziej , nie mogliśmy odkleić się od siebie , dosłownie.

Ruszyliśmy na górę , nie przerywając pocałunku nawet na sekundę , choć obijaliśmy się obarierki , i ściany pocałunek nadal trwał.

Zgrabnym ruchem przerzuciem Miley na łóżko , przerwała pocałunek , a na jej twarzy było widać strach.

- Justina ja przepraszam , po prostu wszystko z tamtego wieczoru wróciło , wspomnienia – zaszlochała.
- Ćśśś – uspakajałem ją – zrobimy to gdy będziesz gotowa , poczekam- przytuliłem ją do swojej klatki piersiowej, i cmoknąłem w głowe. Chciałem by czuła się bezpieczna , by wiedziała , że ma we mnie wspracie.

Nie minęło zbyt dużo czasu kiedy Miley powędrowała do krainy snów , a ja za nią.

*

Przebudziłem się , sam nie wiem czemu.

Zerknąłem na zegarek stojący przy biórku była 3 w nocy. Dziwne, że budzę się o tej godzinie.

- Fuck – przeklnąłem pod nosem.
- Hmm? - zamruczała Miley.
- Obudziłem Cię kochanie? Przepraszam. - powiedziałem łagodnie.
- Nie obudziłeś , nie mogę spać – westchnęła .
- Ja też. - obróciłem się tak , że byłem na przeciwko Miley , spoglądałem w jej oczy i podpierałem się ręką .
- Widzisz nas w przyszłości? Na ślubnym kobiercu i z gromadką dzieci? - zapytała rozmarzona .

Zachichotałem.

- Ja w pięknej białej sukni , Ty w połyskującym czarnym garniturze , w okół rodzina , wszyscy by tańczyli i śmiali się – Westchnęła .

Kolejny raz zachichotałem.

- Co Cię tak śmieszy? - zapytała rozkojarzona .
- Ty – odpowiedziałem.
- Czyli nie jestem tą jedyną? – załamał jej się głos .

Brawo Justin , powinieneś zgarnąć nobla , łamiesz dziewczynie serce w kilka minut .

Westchnąłem by móc mówić .
- Źle mnie zrozumiałaś – powiedziałem .
- Nie sądzę.
- Jesteś tą jedyną , wyjątkową dziewczyną , nie potrafię ująć w słowach ani czynach jak Ciebie kocham – powiedziałem na jednym wydechu .

Z jej oczu popłyneły łzy , coś z nowu nie tak powiedziałem? Jezu Justin ty gamoniu!

- Dlaczego płaczesz? - otarłem kciukiem jej łzy.
- Tego właśnie od Ciebie oczekiwałam , prawdziwej miłości nie da się opisać , nie wiesz za co kochasz drugą osobę,to jest głęboko w sercu. - słowa wzruszyły mnie , prze co uroniłem pare łez.

Bez rozmyśleń złożyłem pocałunek na jej ustach.
*

MILEY'S POV

Obudził mnie miły zapach unoszący się w powietrzu . Za pewne zapach perfumów Justina.
Nie myliłam się , byłam wtulona w jego klatkę piersiową , nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam.

- Widzę , że moja królewna już się obudziła – złożył krótki pocałunek na mych ustach .
- A mój królewicz nadal seksowny- zachichotałam.- Ale tak szczerze Justin , ja z Tobą zerwałam czyli tak oficjalnie nie jesteśmy razem. - wydukałam.
- A więc droga Miley Ray Cyrus czy zostaniesz moją dziewczyną?- zapytał.
- To nie oświadczyny skarbie-zadrwiłam-Ale tak zostanę – usmiechnęłam się szeroko.

Justin odwzajemnił uśmiech.. Chwilę później znajdował się nade mną , opierając się rękoma po moich bokach i całując moją szyję.

- C-co Ty robisz? - zająkałam się .
- Kochanie , pozwól mi to zrobić , chce się z Tobą złączyć , pójść na całość , Ty i ja w jedność.- mój rozum oszalał czy mu chodziło o sekes? Tak , tak o to mu chodziło, przecież wczoraj jeszcze mówił , że poczeka aż będę gotowa.

Moje oczy nabrały ogromne kształtu. Czy on zwariował?
********************************************************************************
Hej , przepraszam za długą nie obecność ale byłam po za domem ;/ Rozdział mi się nie podoba , przepraszam , że znowu nawaliłam. Wszystkie braki w czytaniu nadrobię obiecuję. I jeśli czytasz to proszę skomentuj.
Follow me on twitter https://twitter.com/sweetworldhoney
Zadaj pytanie http://ask.fm/ALLYOUGOTDOISSWAG
31.08.2013 o godz. 10:17
Przepchnęłam się między ludzi idącym wzdłuż parku . 
Pobiegłam przed siebie , byle jak najdalej od wspomnień .

MILEY'S POV

Straciłam wszystko dosłownie w kilka minut , czy moje życie nie może być normalne?
Dlaczego zawsze musi się kurwa coś dziać? Nie wybaczę sobie nigdy tego , co się stało , nigdy …

Zwinnym ruchem weszłam do domu , rzuciłam się na łóżko i rozpłakałam .

A gdybym nie powiedziała mu? A ona pokazała mu to zdjęcie?
Nie , nie on by mnie znienawidził …..
Nie może być normalnie?

Pierdolona dziwka , przyjaciel kurwa się znalazł od siedmiu boleści …

JUSTIN'S POV


- To był tylko żart prawda? Ona zaraz tu przyjdzie i zacznie się śmiać z mojej miny tak?
Miley kochanie możesz już wyjść! - zaśmiałem się nerwowo.

- Nie Justin , to nie żart – odparł Christian .

- Co wyście zrobili ,huh? Ja wiem , że to wasza sprawa! Co wyście jej powiedzieli? - złość przejmowała nade mną kontrolę .

Nic cisza .

- Ja się pytam kurwa! - wykrzyknąłem .

- Zapomnij o niej po prostu , okej? - szepnęła Selena .

- To za pewne Twoja sprawa suko! - zacząłem odpinać się od kroplówek do których byłem przypięty.

- Ona nie jest niczemu winna Justin! Nie rozumiesz , że Mils nie chce już z Tobą być? - warknął Chris.

- Wołaj lekarza – wysyczałem przez zaciśnięte zęby .

- Po co? - zapytał

- Nie słyszałeś wołaj lekarza! - warknąłem .

- Okej , okej – próbował mnie uspokoić

Selena również chciała podążyć śladem Christiana , lecz jej na to nie pozwoliłem , zwinnym ruchem złapałem ją za nadgarstek.

- A ty dokąd? Nie skończyłem z Tobą rozmawiać – pociągnąłem ją za rękę tak , że usiadła na moim łóżku .

- Widzę , że wiesz co tu się dzieję – zaśmiałem się – znam Cię długo , widzę kiedy kłamiesz – zaszydziłem .

- Ja .. ja mówię prawdę – za jąkała się – Miley nie chce Cię znać sama nam to mówiła przed salą – odrzekła .

- Spójrz na mnie – delikatnie powiedziałem do niej .

Dziewczyna unikała mojego wzroku .

- Spójrz na mnie! - wrzasnąłem .

Tym razem dziewczyna spojrzała w moje oczy .

- Powtórz to co mówiłaś przed chwilą – szepnąłem .

- Justina .. ja .. ja – jąkała się

- Wołałeś mnie Justin? - zapytał lekarz .

Kurwa , byłem tak blisko poznania prawdy .

Selena szybko wstała z mojego łóżka i wyszła razem z Christianem za drzwi .

- Tak – odpowiedziałem .

- Więc co chciałeś? - blado się uśmiechnął .

- Niech mnie pan wypisze – zażądałem .

- Justin słuchaj musisz zostać tu jeszcze co najmniej tydzień …. - przerwałem mu .

- Słuchaj chcę się wypisać gówno mnie obchodzi co o tym myślisz! - odpowiedziałem z pogardą w głosie .

- Panie Bieber , musimy troszczyć się o zdrowie naszych pacjentów musi pan tu pozostać – przemawiał do mnie łagodnym tonem .

- Nie! Nie muszę! Wypisz mnie , albo sam kurwa wstanę i pójdę stąd! - nie zważałem na słowa.

- Dobrze , a więc wypiszę pana , lecz jak by coś się działo proszę dzwonić na ten numer – podał mi karteczkę ze swoim numerem .

- Dziękuję – uśmiechnąłem się

Z wielkim trudem wstałem . Muszę zacząć ćwiczyć , w końcu po tym miesiącu albo i nawet dużej moje mięśnie oklapły .
Mądry ja rozmyślam o mięśniach .

Skierowałem się do drzwi , przekręciłem klamkę i wyszedłem .
Rozejrzałem się po korytarzu po Selenie i Christianie śladu brak
Tchórze .
Kiedy opuściłem szpital skierowałem się w stronę domu mojej ukochanej .

Przekręciłem kolejny raz dziś klamkę , na moje szczęście drzwi były otwarte , wszedłem do środka i podążałem za słyszalnym szlochem dobiegającego z salonu .

Nie pewnie podszedłem do Miley która była skulona ,a głowę schowała w kolanach , po cichu usiadłem obok niej i ją przytuliłem .

MILEY'S POV .

Siedziałam skulona na kanapie , kiedy poczułam czyjeś ramiona oplatające moje ciało , odskoczyłam przerażona .

Nie pewnie podniosłam głowę i zobaczyłam JEGO .

- Co ty tu robisz? - za jąkałam się , po czym chwilę później strąciłam jego ręce .

- Drzwi się zamyka kochanie – zaszydził .

- Wynoś się! - wskazałam na drzwi .

- Wytłumacz mi co się stało . Dlaczego , koniec? - zapytał .

- Wyjdź – szepnęłam .

- Nie wyjdę jeśli mi nie wytłumaczysz .

- Może nie mamy o czym gadać , huh?

- Miley …. proszę Cię – pogłaskał mój policzek .

Szybko strąciłam jego dłoń .

- Nie odpychaj mnie kochanie – szepnął wprost do mego ucha .

- Zrobiłam coś czego bardzo żałuję , okej? - wypowiedziałam słowa nie pewnie .

Justin pociągnął mnie za nadgarstki do góry , chwilę później mocno przytulił do siebie .
Kiedy zorientowałam co się dzieje ,swoimi drobnymi piąstakami biłam go po klatce piersiowej.
Ścisnął moje nadgarstki przez co z moich ust wydał się cichy jęk .

- Nie odtrącaj mnie shwaty , co takiego zrobiłaś? - mówił do mnie tym swoim hipnotyzującym głosem

- Ja … ja Christiana on i ja … - jąkałam się .

- Zdradziłaś mnie z nim?! - jego oczy przepełnione były gniewem .

- Nie , ja nie wiem …

- Miley mów ! - krzyknął .
*************************************************************************
To się narobiło :ooo
Przepraszam za moją długą nie obecność ale mam problemy z weną , samą sobą itp. ..
Nie będzie mnie teraz miesiąc ….. więc rozdział prawdo podobnie we wrześniu lub na końcu sierpnia .
Boli mnie fakt , że co raz mniej osób komentuje , mam wtedy takie wrażenie , że moje opowiadanie robi się co raz nudniejsze , ale cóż dziękuję wszystkim którzy czytają . Nie sprawdzałam błędów nie jestem w stanie przepraszam za błędy lub literówki .
Proszę również o długie komentarze ;//
Dziękuję ...

12.07.2013 o godz. 11:26
- Proszę opuścić salę! - powiedział .
- Ale .. - chciałam coś powiedzieć ale mi przerwał . - Proszę opuścić salę ! - krzyknął na mnie .

***

Selena's Pov

Selena do Christiana ;

,,Myślisz , że się uda?Dobrowolnie? Tak ,żeby wyglądało prawdziwie?''


Christian do Seleny ;

,,Jak nie dobrowolnie to siłą,zdjęcie będziesz mieć murowane.''

Selena do Christiana ;
,,Justin się nie dowie?''


Christian do Seleny ;
,, Nawet jeśli to mi uwierzy ,a nie tej
zdzirze zwanej jego ,,dziewczyną'' ''


Selena do Christiana ;
,,Dziękuję ;* ''

Miley's Pov
Zdezorientowana opuściłam salę. Za drzwiami stał Christian , rzuciłam się w jego ramiona i po prostu się rozpłakałam.
- Ćśś – uciszał mnie chłopak .
- Tak bardzo go potrzebuję , tak bardzo – wyszeptałam w ramie Christiana.
Złapał za mój podbródek i pociągnął do góry .
- Spójrz – odwrócił moją głowę w stronę szyby – ratują mu życie , właśnie w tej chwili Miley. - obrócił moją głowę w jego stronę tak , że patrzyłam mu w oczy
- Obiecuję Ci , będzie żył . - jego głowa niebezpiecznie zmniejszała odległość między nami ,kiedy jego ciepłe wargi dotknęły moich , byłam oszołomiona , zebrałam całą siłę
w swoich kruchych rękach , by go odepchnąć .
- Co ty robisz?! - wrzasnęłam.
- Wiem , że tego chcesz , widzę w jaki sposób na mnie patrzysz – chytrze się uśmiechnął obejmując mnie w tali . Szybkim ruchem strąciłam jego ręce , nie pozwolę by ktokolwiek
znowu mnie zgwałcił , czy wykorzystał .
- Nie dotykaj mnie – wysyczała przez zaciśnięte zęby.
- Kochanie, jesteś naiwna – szepnął do mojego ucha.
- Co? -krzyknęłam.
- Selena , choć tu!- wyszczerzył się . W tej chwili dziewczyna jak na zawołanie wyszła z ukrycia . Byłam bardzo zdziwiona , nie wiedziałam o co chodzi .
- Hej kochanie – przywitała się z Christianem , całując go namiętnie .
- Chris? O co chodzi? - pytałam zdenerwowana.
- Oj , moja mała głupiutka Miley – powiedziała swoim przesłodzonym głosikiem .
- Czego chcesz dziwko? - zapytałam znudzona .
- Zostaw Justin w spokoju , on powinien być ze mną – zaszydziła
- Dobrze słyszę? Jesteś żałosna, nie zmusisz mnie! - zakpiłam .
- Czy aby na pewno? – ujawniła głupkowaty uśmiech na twarzy.
Wyjęła aparat z torebki , i pokazała mi zdjęcie na którym widnieje ,,pocałunek'' z Christianem. Na samą myśl o tym wzdrygnęłam się. Przecież ja go nie całowałam tylko on mnie ,a zresztą go odepchnęłam ,nawet nie odwzajemniłam.
- Nie zrobisz tego , prawda? - zawahałam się .
- Pod jednym warunkiem – znowu się uśmiechnęła .
Mam ochotę wydrapać z twarzy jej ten uśmiech , gotowałam się cała od środka .
- Jakim? - zapytałam drżącym głosem.
- Usuniesz się z jego życia – powiedziała triumfalnie.
Nie zdążyłam nic powiedzieć , a nawet przeanalizować .
- Justin się wybudził – powiedział szczęśliwie lekarz.
- Można wejść? - zapytałam po cichu .
- Tak – powiedział głośnio.
Po czym poszedł .
Usunąć się z jego życia
usunąć się z jego życia
usunąć się z jego życia.

Gdyby Selena pokazała to zdjęcie Justinowi , z nienawidził by mnie , nawet gdybym się tłumaczyła , a jeśli się usunę z jego życia , nie będzie z nim tak źle bynajmniej tak sądzę .
Ale ja nie wytrzymam bez niego to będzie za trudne .
Dopiero się zorientowałam , że ta dwójka stoi naprzeciwko mnie i mi się przygląda.
- Mogę go ostatni raz z nim porozmawiać? - poprosiłam.
- Wejdę z Tobą – powiedział Christian.
- Sama , proszę . - westchnęłam . Selena twierdząco pokiwała głową . Weszłam do sali , nie wiedziałam co mu powiem . Muszę zdać się na moją wyobraźnię .Cholera! Dlaczego moje życie musi być takie pogmatwane ,huh?
Byłam przy łóżku Justina , momentalnie napłynęły mi łzy do oczu , co ja mu powiem?
Selena mnie szantażuje? Stracę cały swój świat , to takie trudne .
- Hej kochanie – powiedział cicho Justin .
Musiał zauważyć mnie .
- Hej – starałam się mówić bez emocji .
- Coś się stało Miley? - zapytał .
- Nie dlaczego pytasz? - słowa wypowiadałam bez uczuć .
- Mówisz jakoś inaczej – odrzekł .
- Wszystko się zmieniło Justin! Z nami koniec , to nie ma sensu – starałam się pohamować łzy.
- Co! Przecież dopiero co … - przerwałam mu .
- Po prostu koniec Justin , odpuść sobie nie doszukuj , każda historia ma swój koniec – głos momentalnie mi się załamał , chwilę później wybiegłam z sali , zostawiając Justina .
Wyszłam na korytarz , rzuciłam się na ziemię i zaczęłam płakać .
Wstałam i skierowałam się do Seleny .
- Zadowolona jesteś dziwko? Teraz masz go dla siebie , ale czy on tego chce?
Jeśli naprawdę go kochasz powinnaś była pozwolić być mu
szczęśliwym! - powiedziałam . Ewidentnie ją zamurowało , bo nie wiedziała co powiedzieć .
- Tak myślałam – prychnęłam .
- Christian nie wiedziałam , że jesteś takim pieprzonym dupkiem .
Co z Ciebie za przyjaciel? Jesteś tylko jebanym chujem – wykrzyczałam .
- Pieprzcie się!- krzyknęłam . Pokazując im środkowy palec .
Wybiegłam ze szpitala i usiadłam na pobliskiej ławce w parku .
- Dlaczego pani płacze? - zapytała jakaś mała dziewczynka.
- Widzisz kochanie – zamyśliłam się – czasem życie stawia nas w takiej sytuacji – odrzekłam spokojnie .
- Rzucił panią chłopak? -zapytała – Niech pani się nie przejmuje jesteś taka piękna , na pewno znajdziesz kogoś – uśmiechnęła się promiennie .
Skąd ona wie takie rzeczy , huh? No cóż mądre dziecko .
- Jaki Ci na imię? - zapytałam .
- Jazzmyn , przyjechałam z mamą odwiedzić mojego brata , na pewno się pani spodoba! - powiedziała radośnie.
- Przepraszam bardzo panią za …. Miley? - krzyknęła Patty .
Uh .. oh tak mama Justina .
- Ja .. ja przepraszam – powiedziałam cichutko .
Przepchnęłam się między ludzi idącym wzdłuż parku .
Pobiegłam przed siebie , byle jak najdalej od wspomnień .
***********************************************************************
Jak tam wrażenia po rozdziale? Selena to suka c'nie?
Chciałam pokazać , że ona potrafi być wredna , a przyjaciel potrafi być fałszywy .
Ocenę zostawiam wam , mi się szczerze nie podoba :'c
No cóż to moje zdanie .
I dziękuję za 20 komentarzy .
http://ask.fm/sweetworldhoney ZADAWAĆ PYTAANIA :D
I mam proźbę jeśli ;
CZYTASZ = SKOMENTUJ
24.06.2013 o godz. 15:01
Proszę o skomentowanie ♥

***

Miley's POV
Obudziły mnie promienie słoneczne , nie miałam na nic ochoty , siły , pieprzony dupek , dlaczego właśnie ja? Nie życzę nikomu takiego losu jak mój . Dlaczego tam w ogóle poszłam? Po co? Nie mogę zapomnieć , mam to wszystko przed oczami , co udało mi zobaczyć , zapamiętać.
Usiadłam na łóżku spoglądając w okno , podniosłam się by otworzyć okno , niestety moja próba podejścia gdziekolwiek zakończyła się upadkiem .
Przymknęłam oczy ,i zagłębiłam się w swojej pamięci .

****


- Mamusiu , mamusiu! Jak miał na imię tatuś? - zapytała zaciekawiona sześcioletnia dziewczynka.
Kobieta pod wpływem prze różnych alkoholi , narkotyków i temu podobnych , odsunęła się od stołu , nie miała zamiaru odpowiedzieć swojej córeczce jak miał na imię jej ojciec , chwyciła ją za małą rączkę i przybliżyła do siebie .
- Nigdy więcej , nie pytaj o niego! - powiedziała stanowczo do dziewczynki.

***


Zdezorientowana Destiny bo tak miała naprawdę na imię nie wiedziała co się dzieje .
Obcy mężczyzna dotykał jej nie wielkiego uda jeżdżąc co raz wyżej i wyżej , kiedy dotarł do sukienki wsunął tam swoją rękę masując jej miejsce intymne .
- Co pan robi? - zapytała zaciekawiona .
- Nic słoneczko , na pewno nie będzie Cię to boleć – szepnął do jej małego uszka .
Destiny analizowała każde słowo , lecz mało rozumiała ,w końcu była tylko sześcioletnią dziewczynką .
***
Ciemność w pokoju , zaspane małe oczy dziewczynki ledwo dostrzegały co się dzieje , czuła tylko dziwne uczucie ciężkość na swoim ciele , oraz płytki oddech znajomego mężczyzny .
Dziewczynka nie wiedząc co się dzieje , zaczęła płakać przez ból rozchodzący się w jej ciele .
Mężczyzna usłyszawszy cichy płacz , wyszedł z niej , ubrał się i wybiegł z domu .
Destiny podciągnęła swoje majteczki do góry , starając się zapomnieć o tym co się stało .
Przymknęła swoje ciężkie i mokre od płaczu policzki po czym zasnęła .
Była tylko sześcioletnią dziewczynką , nie wiedziała czy to był sen czy działo się to naprawdę .
Była tylko dzieckiem .
***

- To dla Ciebie – szepnął dziesięcioletni chłopczyk podając dziewczynce maskotkę.
- Dziękuję Justin – pocałowała jego policzek .
Na buzi chłopczyka pojawiły się małe czerwone rumieńce .

***

- Nie zapomnij o mnie – uśmiechnął się do dziewczynki i wsiadł do samochodu ,
- Nie zapomnę - patrzyła na machającego chłopczyka w odjeżdżającym samochodzie .
Odmachała mu , po czym wytarła łzy spływające po policzkach .

***

- Kim pani jest? Kim ja jestem? Co ja tu robię? - rozglądała się po białym pokoju dziewczynka .
- Miałyśmy wypadek słoneczko , nie długo wszystko będzie w porządku – odpowiedziała chrypliwym głosem jej rodzicielka .

***

- Destiny! Naprawdę go nie pamiętasz?! - krzyknęła rodzicielka na 13 letnią dziewczynkę.
- Nie mów tak na mnie! Jestem Miley! Wiem , że tylko jest jest jakiś sławny Justin Bieber! - odpowiedziała stanowczo.
- Nie pamiętasz naprawdę? - głos kobiety nie co się załamał .
- Nie mamo , nawet i dobrze – uśmiechnęła się , przytulając kobietę .
***

Otworzyłam swoje powieki. Rozmyślałam nad tym co zobaczyłam .
Czyli już byłam zgwałcona? Znałam Justina? Miałam wypadek?
Moje życie jest takie kolorowe.
Podniosłam się z podłogi , już nie czułam tego bólu , może wspomnienia wymazały cały ból?
Dowiedziałam się nie co osobie , o swojej przeszłości. Uśmiech po raz pierwszy od jakiegoś czasu zagościł na mojej twarzy , wyciągnęłam z szafy czystą bieliznę , ubrania i weszłam do toalety .
Ściągnęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic , odkręciłam kurek z wodą , pierwszy poleciał strumień zimnej wody , nie co później cieplejszej . Zaczęłam obmywać swoje ciało.
Rany cholernie szczypały , dopiero teraz zrozumiałam co tak naprawdę przez ten tydzień zrobiłam ze swoim życiem .
Zakręciłam kurek z wodą , chwyciłam ręcznik i nim się owinęłam , spojrzałam w lustro , widziałam całkiem inną dziewczynę , wychudzoną , całą w ranach , bez uśmiechu , bez niego .
- Co ja ze sobą zrobiłam? - szepnęłam .
Nie miałam sił już na płakanie , to za dużo .
Ubrałam się , wysuszyłam włosy , i wyszłam z domu .
Stałam jak wryta przed budynkiem szpitalnym , bałam się tam wejść , pewnie dlatego , że nie chodziłam do Justina , gdyby wiedział co się działo , załamał by się .
Nie pewnym krokiem ruszyłam w stronę szpitala .
- Przepraszam – powiedziałam do dość starszej kobiety .
- Tak?- zapytała sympatycznym głosem .
- W jakiej sali leży Justin Bieber? - zapytałam .
- Pani Miley Cyrus? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Tak ? - podniosłam brew do góry .
- Panna Gomez nie życzy sobie , żeby pani tam wchodziła . - powiedziała spokojnie .
Myślałam , że zwariuję! Do mojego chłopaka ? Gomez? Suka .
- Przepraszam? - rzuciłam zdenerwowana .
- Ale jednak że jest pani jego dziewczyną może pani wejść. Leży w sali 245 piętro 3 – odwróciła się i zajęła papierkową robotą .
- Dziękuję- powiedziałam i udałam się do windy .
Co , rzesz kurwa ona sobie wyobraża?
Że zakaże mi chodzić do Justina czy jak?
Winda się zatrzymała , a ja wyszłam .
Stanęłam przed salą 245 , uchyliłam delikatnie drzwi i weszłam .
- Przyszłaś – uśmiechnął się do mnie Chris .
- Tak -szepnęłam .
- Ja was zostawię samych – powiedział , po czym wyszedł .
Usiadłam na łóżku , chwyciłam dłoń i zaczęłam mówić , to co chciało moje serce .
- Przepraszam Ciebie , tak bardzo żałuję , że nie przychodziłam codziennie , nie wiedziałam co się z Tobą dzieje , nie byłam niczego świadoma , piłam , cięłam się , ale teraz rozumiem , nie był byś zadowolony , wytrzeźwiałam zrozumiałam swoje błędy , zrozumiałam jak ważny jesteś dla mnie , wróć proszę Cię tylko o to , błagam Cię , bez Ciebie nie ma moje życie sensu – płakałam .
- Nie płacz , wrócę kochanie , wrócę – usłyszałam po raz któryś ten szept .
Głos Justina , na pewno jego .
- Wiem , że wrócisz , wrócisz dla mnie , dla nas – szepnęłam .
Już nie bałam się tego szeptu , wiedziałam , że to on , byłam świadoma .
Wszystkie maszyny do których był podłączony zaczęły wariować .
Siedziałam jak osłupiała nie wiedziałam co zrobić .
- Chris!! Wołaj lekarza!! - krzyknęłam .
Po kilku sekundach Christian wparował do sali z lekarzem .
- Proszę opuścić salę! - powiedział .
- Ale .. - chciałam coś powiedzieć ale mi przerwał .
- Proszę opuścić salę ! - krzyknął na mnie .
********************************************************************************
Cieszę się , że nadal to czytacie , trochę przykro mi się zrobiło bo zabrakło dwóch komentarzy do pełnego szczęścia , ale cóż , tak bywa ;)
Dziękuję wszystkim , nie wiem czy pojawi się następny rozdział , jestem strasznie przemęczona psychicznie i fizycznie , co raz trudniej jest mi pisać rozdziały , bo tak się zaplątałam , że nie wiem czy fabuła jest OK .
Ocenę zostawiam wam .
Zapraszam na mojego drugie bloga i mam nadzieję , że skomentujecie http://you-are-by-my-dreams.blogspot.com/ .
W sekcji użytkownika możecie zadawać pytania które będą przekierowywane na mojego aska :)
jeszcze raz
DZIĘKUJĘ
13.06.2013 o godz. 17:10
SKOMENTUJ , TO TYLKO CHWILA , A DLA MNIE RADOŚĆ W SERCU ♥

-Cięłaś się?! - nakrzyczała na mnie zobaczywszy ranę .

- Nie Twój zasrany interes – burknęłam pod nosem .
- Co się z Tobą dzieje?! Nie jesteś tą samą Miley – Emily zaczęła szlochać .
- No i? Myślisz , że Twoja zjebana opinia mnie obchodzi? Jesteś nikim dla mnie rozumiesz nikim! - wykrzyczałam jej to w twarz .
Dziewczyna zaniosła się płaczem , bardzo potężnym płaczem , Christian podszedł do niej , szepnął coś do ucha i ją przytulił .
- Ochłoń , wytrzeźwiej , będę jutro – powiedział te słowa , po czym opuścił pomieszczenie z Emily.
- Nie waż się tu przychodzić! - rzuciłam oschle .
Podeszłam do barku , ale co ujrzałam? Puste butelki .
- Cholera – szepnęłam cicho .
Do sklepu nie pójdę , z domu nie wyjdę , nikt mi nie przyniesie , no kurwa!
Z nudów zaczęłam sprzątać dom , wiem dziwnie to brzmi , pijana osoba z nudów sprząta dom .
Ciekawe czyż nie? Mocno rąbnęłam się w głowę chyba . .
Po wysprzątaniu całego domu , poszłam wziąć kąpiel , której tak dawno nie brałam .
Wzięłam z szafy czystą bieliznę , oraz ciuchy na dyskotekę.
Postanowiłam się wybrać na dyskotekę trochę poszaleć , a co?
Ściągnęłam z siebie ubrania rzucając po każdym koncie łazienki , puściłam strumień chłodnawej wody i zaczęłam obmywać swoje ciało .
Po prysznicu owinęłam ciało ręcznikiem , zaczęłam suszyć włosy .
Postanowiłam zostawić je rozpuszczone .Były delikatnie pofalowane .
Gdy wysuszyłam włosy , nałożyłam na siebie bieliznę ,oraz ciuchy na dyskotekę .
Po oczach pociągnęłam dość grube kreski , rzęsy wytuszowałam , usta przejechałam malinowym błyszczykiem .
Spojrzałam w lustro , swój wygląd oceniłam na pozytywny , rzadko kiedy u mnie to się zdarza .
Wyszłam z toalety , złapałam pierwszą z brzegu torebkę zapakowałam najpotrzebniejsze rzeczy , zeszłam na dół , nałożyłam ,,zabójcze buty'' , wyszłam z domu szybciej go zamykając , i ruszyłam do pobliskiej dyskoteki .
- ,,Dark Night'' – cicho wymówiłam nazwę klubu przed którym się znajdowałam .
Jeden z najczęściej odwiedzanych klubów w Stratford , liczne afery , bójki , narkotyki , alkohol , a przede wszystkim dobra zabawa .
- Czas na zabawę – szyderczo się uśmiechnęłam i weszłam do środka .
Impreza trwała już w najlepsze , ludzie tańczyli , pili , kłócili się .
Podeszłam do baru , usiadłam na wolnym miejscu i zawołałam barmana.
- Co dla Ciebie? - uśmiechnął się szeroko , jak by ktoś mu wepchał poziomo banana do gęby .
- Tequlia Sunrise – uśmiechnęłam się słodko , trzepocząc rzęsami .
- Nie za mocne , dla Ciebie kochanie? - objął moją dłoń swoją .
-W sam raz jak na mnie . A ty - pokazałam palcem by się przybliżył , posłusznie wykonał moje polecenie . - Nie dotykaj mnie! - wrzasnęłam mu do ucha , na co odskoczył .
- Lubię takie dziewczynki – powiedział badając mój strój od góry do dołu .
- Ym... Fajnie , ale ja czekam na mojego drinka! - odpowiedziałam bez żadnych emocji .
- Zabawimy się? - szepnął mi do ucha .
- Co kurwa? Myślisz, że jestem tanią dziwką na jedną noc? Kurwa zrób mi tego drinka ,a nie kurwa pierdolisz co byś chciał! - wrzeszczałam .
Barman nie chętnie odszedł , zrobił mi mojego upragnionego drinka i go postawił przede mną
- A teraz , zbawimy się?
- Jesteś chory na głowę czy jak? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie , i odeszłam .
Ruszyłam w tłum tańczących ludzi , ocierali swoje ciała o ciała , obściskiwali się , tańczyli solo .
Jedna osoba przykuła moją uwagę , kuso ubrana dziewczyna , miniówka , bluzka jak stanik , kozaki białe ,typowy plastik , obróciła swoją głowę w moją stronę . Była to Selena Gomez .
Piosenka dobiegła końca , ona skierowała się w stronę stolików przy których można odpocząć , ruszyłam za nią .
- No proszę , Panna Gomez – powiedziałam chamsko , z szyderczym uśmiechem
- Nie powinnaś być u Justina? Cyrus? - Słowa wypowiedziała bez głębszych emocji .
- A czy to Twoja sprawa gdzie powinnam być? - głoś nieco podniosłam .
- Opanuj emocje , kociaku – szyderco się uśmiechnęła – ale pamiętaj , że ja i tak będę z nim .
Jak mnie ten jej uśmiech wkurwiał , no .
- Żartujesz sobie , ze mnie? Ty i on? Leże tam i sikam ze śmiechu normalnie – pokazałam palcem na parkiet .
- Żarcik Ci się wyostrzył , kochanie – każde jej słowo było przepełnione sarkazmem , nienawiścią .
- Nigdy nie widziałam , tak wkurwiającego człowieka jak ty! - wykrzyczałam jej do ucha .
- Nigdy? Wow , to chyba nie słyszysz siebie , a ten Twój wygląd , koszmar – z policzkowała mnie .
Od razu chwyciłam się za miejsce uderzenia i zaczęłam delikatnie masować .
- Co tu sobie kurwa wyobrażasz!? - krzyknęłam .
Po czym zawartość mego kubka wylądowała , na jej ,,bluzce'' oraz spódniczce .
- Ty szmato! - krzyknęła mi przed twarzą i odeszła ze swoją świtą .
- Oj , Miley , Miley , jesteś taka zła – zaśmiałam się cicho pod nosem .
Czas zamówić nowego drinka , nawet nie dane było mi wziąć jednego łyka .
Podeszłam do baru , a ten koleś nadal za nim stał . No rzesz kurwa .
- Zdecydowałaś się na moją propozycję? - uśmiechnął się szeroko .
- Nie palancie! A teraz proszę to co po przednio!- powiedziałam patrząc się na niego .
W ułamku sekundy przyniósł mi mojego upragnionego drinka .
- Co tak szybko? - powiedziałam z ciekawością w głosie .
- Wiedziałem , że przyjdziesz po więcej , więc dla Ciebie przygotowałem – uśmiechnął się zalotnie.
- Dziwny jesteś – rzekłam i odeszłam .
Popijając mojego drinka , tańczyłam , gdy nagle zrobiło mi się słabo , szybkim krokiem żeby nie upaść podeszłam do baru i usiadłam na krześle .
- Nic Ci nie jest? - zapytał barman .
- Słabo mi się zrobiło , zapewne trochę po siedzę i mi minie .- rzekłam ledwo mówiąc .
- Choć zaprowadzę Cię do pokoju , tam odpoczniesz – powiedział zmartwiony .
Narracja trzecioosobowa

Miley nie była świadoma tego co się dzieje , nie odpowiedziała nic barmanowi , on jedynie przerzucił ją przez ramię i zaczął iść z dziewczyną na najwyższe piętro , gdzie ludzi nie było .
Odkluczywszy pokój wszedł , zamknął drzwi , dziewczynę oparł o ścianę i zaczął namiętnie całować .
Miley była manekinem , w tej całej zabawie , mógł z nią robić co jemu , żywnie się podobało , szybkim ruchem przerzucił ją na łóżko , zdjął z niej bluzkę , a potem stanik który wyrzucił gdzieś w kont pokoju , zaczął masować jej piersi , całując szyję .
- proszę przestań – dziewczyna szepnęła cicho nie móc wydusić z siebie słów .
- Ja zawsze dostaję to co chcę – szyderczo się uśmiechnął .
Odpinał każdy guzik po kolei , rozpiął rozporek dziewczyny , zdjął z niej jak najszybciej spodnie , i również jak ze stanikiem wyrzucił w kont pokoju .
Zęby zacisnął na gumce , od majteczek , i powolnym ruchem je zdejmował ,
Gdy dziewczyna została już cała obnażona , był czas na chłopaka , zdjął z siebie , bluzkę , następnie spodnie . Rozszerzył uda dziewczyny , aby móc dostać się do jej kobiecości , zaczął idealnie wodzić językiem , włożył jeden palce i ruszał nim jak najszybciej , dziewczyna tylko jęczała , płakała , a on nic sobie z tego nie robił .
- Błagam przestań – mówiła ledwo dysząc .
Oderwał się od czynności którą wykonywał , zdjął z siebie bokserki , chciał wejść w dziewczynę , ale ona się miotała po całym łóżku .
- Takie dziwki , jak ty powinny być przyzwyczajone! - plunął zadziornie .
- Puść mnie , błagam! - płakała ile mogła .
- Nie zawsze , ma się okazję uprawiać seks , z dziewczyną Biebera – szyderco się uśmiechnął łapiąc dziewczynę za biodra tak , aby mógł w nią wejść .
- Chyba zgwałcić! -krzyknęła , ale nic to nie da , nikogo nie ma na tym piętrze , nikt nie usłyszy , błagania nic nie dadzą .
- Seks , czy gwałt jedno i to samo kochanie – szepnął , po czym sprawnym ruchem wszedł w nią .
- Przestań , błagam – płakała , tak jak po wypadku Justina .
- Im lepiej będziesz się sprawować tym szybciej skończymy – powiedział .
Wykonywał co raz to szybsze , głębsze , ruchy .
Miley błaga go aby ją puścił i skończył to cierpienie .
Gdy chłopak w końcu wydał z siebie okrzyk ,,radości'' wyszedł z niej , położył się obok .
- Widzisz kochanie , już po wszystkim – szepnął jej do ucha – teraz się ubierz , uporządkuj , nic się tu nie działo , jeśli komuś powiesz , pamiętaj , że Cię znajdę i skończę twój żywot .
Miley posłusznie wykonała jego polecenie , ubrała się , uporządkowała , i wyszła .
Nie miłosiernie bolało ją całe krocze, ledwo mogła chodzić , przychodziło jej to z trudem , zamówiła taksówkę , i odjechała do domu .
Odkluczyła drzwi od mieszkania , weszła jak najszybciej , zakluczyła za sobą , przejechała po drzwiach i zaniosła się ogromnym płaczem .
- Zostałam zgwałcona – szepnęła cicho przez łzy – naprawdę jestem takim złym człowiekiem?
Podniosła się , ruszyła ku górze , weszła do swego pokoju , bezwładnie opadła na łóżko , zamknęła swoje oczy i pogrążyła się w krainie snów .
********************************************************************************
Rozdział taki sobie wiem :C Przepraszam :c
Podziwiam , że to czytacie .
Miałam rozdział dodać w czwartek , ale pomyślałam , że może nie będę mieć sił więc dziś już to dodam .
Ostatnio mam problemy zdrowotne , ale to nic takiego :)
Mam nadzieję , że znowu pojawi się te 18 komentarzy ;)
KOCHAM WAS .
KOCHAM CIĘ
http://fight-for-love.bloblo.pl/ . Życzę zdrowia , i mam nadzieję , że do nas powrócisz moja osobista wróżko :*

03.06.2013 o godz. 17:32
PROSZĘ :C
CZYTASZ KOMENTUJESZ :)
TYLKO O TO PROSZĘ :C


 Głowa jego bezwładnie opadła na maskę samochodu.
Rzuciłam się na ziemie , płacząc jeszcze głośniej i jeszcze mocniej .

Nie wiedziałam co mam zrobić ze sobą , swoją duszą , ciałem . To wszystko tak cholernie bolało , miałam wrażenie , że umieram razem z nim . 
Kenny trzymał mnie na rękach po to abym nie przeszkadzała pogotowiu , straży i policjantom w  ,,pracy'' nad ratowaniem mojego chłopaka . 
Stańcie na moim miejscu  , przyglądajcie się tej całej sytuacji , Twój chłopak jest tam i umiera ,a ty stoisz tu i cierpisz ,cierpisz tak bardzo , że masz ochotę zabić się by być z nim . 
Muszę zacząć myśleć pozytywnie , no bo przecież to nie my decydujemy o dalszym losie tylko istota najpotężniejsza  rządząca naszym światem z góry . Bóg , tak mówię o nim . Jutro z samego rana wybiorę się do Kościoła , nie byłam tam od wielu ,  wielu lat , czas zmienić to .
Gdybym miała jakiś wpływ na życie , na pewno bym nie pozwoliła Justinowi tu przyjechać , nigdy. 
Co zrobią te wszystkie Beliebers bez niego? A Patty? 
Wszyscy cierpimy , bardzo cierpimy. 
Dzięki niemu poznałam co to prawdziwa miłość , zaufanie, poznałam smak prawdziwego życia. 
Bez niego była bym niczym , nikim . Tak to dobre określenie!
Mijały godziny , jedna za drugą , patrzyłam tam cały czas głośno szlochając , wlepiałam swoje oczy jak w telewizor. 
Po 4 godzinach ciężkiej pracy udało im się wydostać Justina! Udało się! 
Uśmiech zagościł mi na twarzy , choć dalej szlochałam . 
Karetka razem z Justinem odjechała . 
Wsiadłam do samochodu mojej mamy i razem z nią udałam się do szpitala .

Czas nie ubłaganie leciał . Nie wiem co się działo na sali , to znaczy wiem operacja , ale nie wiem jak długo. 
Błagam Cię Boże niech on przeżyje! Chodziłam w kółko po korytarzu płacząc .  W głowie brzęczały mi słowa Odnajdź Nadzieje , co to kurwa oznacza? Czemu nie mogę przestać myśleć o tych słowach? Jaką nadzieję? Cholera!
Zaprzątałam sobie głowę różnymi sprawami , a zwłaszcza jedną ,
dziwił mnie fakt , że nie ma tu nikogo z jego rodziny. 
Był Kenny , Chris cały Bieber Team , ale gdzie Patty? 
Nie wiem , nie ważne. 
Kiedy ten lekarz wyjdzie? Kiedy będzie koniec operacji? 
Dlaczego to wszystko takie trudne musi być?
Kolejne trzy godziny mijały jak męczarnia , cierpiałam jak by ktoś wyrwał moje serce i kazał mi żyć bez niego , przecież to nie logiczne . 
- Panna Miley Cyrus? - Zapytał lekarz , który prowadził operację Justina. 
- Tak , tak to ja! Co z nim doktorze? - mówiłam niecierpliwiąc się . 
- Ma złamane nogi , kilka żeber , rękę . Tak to chyba wszystko .. 
Pani chłopak jest w śpiączce , nie wiadomo kiedy się wybudzi , bądźmy dobrej myśli - uśmiechnął się blado . 
Moje serce o jeśli je miałam złamało się na jeszcze większe kawałki . 
- A można tam wejść? Wejść do niego? - jąkałam się . 
- Tak , zapraszam - uśmiechnął się . 
Otworzył mi drzwi , a ja nie śmiało weszłam . 
Gdy widziałam jego , jego tam leżącego , bladego , cichego , umierałam od środka . 
Podeszłam do jego łóżka , chwyciłam lodowatą dłoń i ścisnęłam ją by się nie rozpłakać , dużego efektu to mi nie dało. Łzy leciały strumieniami . 
- Witaj kochanie - szepnęłam cicho , składając pocałunek na jego czole . 
- Wiem , że mnie nie słyszysz , ale ja bez Ciebie nie przetrwam , nie dam rady , to boli kochanie , bardzo boli – ścisnęłam jego dłoń , płacząc .
Kochanie jestem tu , i żyję , żyję w Twoim sercu!
Usłyszałam cichy szept w prost do mojego ucha , tak jak by ktoś się bał , że ktokolwiek to usłyszy , byłam przerażona , rozglądałam się po sali ale nikogo nie było, najwyraźniej przesłyszałam się tylko .
Czułam przyjemny dotyk na moim policzku , jeżdżący od góry do dołu,
ale jeśli to on? ..
To znaczy , że on nie żyje? Nie to nie możliwe , może tak brakuje mi jego bliskości , słów i moja wyobraźnia wymyśla sobie , że Justin mnie dotyka i mówi do mnie ? Teraz on jest ważny tylko on , nikt więcej , nikt!
Ucałowałam delikatnie jego wargi i opuściłam pomieszczenie.
Wróciłam do pustego domu , niestety moja mama opuszcza mnie na rok , z powodu pracy .
Zostanę sama , bez wsparcia , może i lepiej?
Moim oczom ukazał się barek w salonie , z zapasem prze różnych trunków , chwyciłam pierwszy lepszy z brzegu i zaczęłam po pijać .
Pierwszy łyk był najgorszy , reszta przyszła mi z łatwością .
Trzy dni później
Wystarczyło kilka dni bym przemieniła się w pijaka , może jeszcze pójdę pod most do tych bezdomnych? Będę pasować w sam raz , nawet nie wiem ile dni minęło od wypadku Justina , jeden , dwa , trzy , czy tydzień? Dawno tam nie byłam , nie mam zamiaru , nie w takim stanie , to jest silniejsze ode mnie , alkohol i żyletka to moi najlepsi przyjaciele , tak właśnie oni , to dzięki nim nie czuję tego bólu i jest mi o wiele lepiej .
Tydzień później.
Zapominam kim jestem , alkohol mój najlepszy przyjaciel , nie rozstaję się z nim , również jak i z żyletką . Minęło od wypadku Justina o jeśli się nie mylę 13 dni w końcu spojrzałam na ten zasrany kalendarz , jednego dnia jest lepiej ,a innego gorzej , jakoś się plecie , nie najlepiej ale jakoś. Tylko niczego nie da się zapomnieć . Po prostu nie da .
Chwyciłam za butelkę z trunkiem , zaczęłam rozkoszować się jego gorzkawym smakiem , nim się obejrzałam zawartość butelki spoczywała już we mnie .
Szybkim krokiem udałam się do łazienki , usiadłam na podłodze , chwyciłam żyletkę i zaczęłam robić rany od nadgarstków aż po ramiona , ranę robiłam na ranie , nie było już prawie ,,wolnych'' miejsc , lubiłam ten ból . Nie wiem czemu , po prostu podobał mi się . Znowu słyszałam w moich myślach , odnajdź nadzieję , co ty robisz ze sobą? Kocham Cię! . Słyszałam jak by Justin mówił te słowa , dziwne , ale chuj mnie to obchodzi! Moje chore myśli i tyle . Obmyłam rany zasłoniłam bluzką z długim rękawkiem i udałam się salonu , tym razem odpocząć , ale nie było mi to dane .
- Otwieraj te zasrane drzwi! - krzyczała Emily z Chrisem .
- Spierdalajcie! Nie chce was tu kurwa! - powiedziałam nie grzecznie .
Nie otworzę im drzwi , niech się pierdolą ! Jestem pod wpływem alkoholu , wyglądam jak jakaś bezdomna , i co im powiem? Jestem pijana bo cierpię?
Słyszałam odkluczający się zamek od drzwi wejściowych , mądra ja zostawiłam klucze w doniczce w naszej jak to mama mówi ,,skrytce'' , bardzo mądre!
- Mówiłam , nie chce was tu! - Wstałam i po patrzałam na nich zło wrogo .
- Boże , kochanie – podbiegła do mnie Emily , przytulając mnie , na początku chciałam ją odepchnąć ale nie umiałam , zatopiłam się w jej uścisku , płacząc , tak bardzo tego potrzebowałam , tak bardzo .
- Co ty ze sobą zrobiłaś? Co by na to powiedział Justin? Pomyślałaś chociaż chwilę o nim? Byłaś chociaż u niego? - szepnął Chris.
- Ja tak bardzo .. , bardzo przepraszam was – szepnęłam płacząc.
- Nie przepraszaj nas , przeproś Justina – odpowiedział Chris.
- To on. .. żyje? - szepnęłam z nutką nadziei .
- Jeszcze się nie wybudził , ale gdyby zobaczył Cię w takim stanie , cierpiał by – powiedział uśmiechając się .
Jak w każdej chwili słabości chciałam sięgnąć po alkohol , nie ważne co mówili , nie ważne co by pomyślał Justin , to jest silniejsze ode mnie więc zbliżyłam się do barku próbując wyciągnąć butelkę chciałam przysiąc , że to będzie ostatni raz kiedy sięgnę po to , ostatni raz poczuć ten gorzki smak , niestety Christian był szybszy złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie , wystarczająco głośno pisnęłam z bólu , a w moich oczach pojawił się łzy , chłopak to zauważył , przez co mnie puścił ,rękaw od długiej bluzki zaczął ciągnąć ku górze , całej sytuacji z przerażeniem przyglądała się Emily .
- Cięłaś się?! - nakrzyczała na mnie zobaczywszy ranę .
********************************************************************************
Więc puki co nie zrezygnuję z pisania :) Dzięki waszym komentarzą :) Następny rozdział pojawi się w czwartek ;) Będę co tydzień dodawać , będzie mi tak łatwiej .
Ciągle zapominam podziękować za ;
Profil odwiedzono: 5233 razy
Więc DZIĘKUJĘ .
Kocham was i proszę o szczere komentarze , jakie kolwiek uwagi .
Jeśli macie jakieś pytania możecie zadawać na moim asku :) http://ask.fm/LorQe .
A na TT nazywam się @sweetworldhoney .
I taki Thiler blooga ;3 Wiem , że jeden był ale plany mi się pozmieniały więc proszę o to nowy :)

Do następnego ♥
,, To wy dajecie mi nadzieje na lepsze jutro ''
30.05.2013 o godz. 14:46
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ;)
Z GÓRY DZIĘKI :D

Jeszcze się policzymy fałszywa szmato –
powiedziałam pod nosem i usiadłam na sofie myśląc jak mogę zniszczyć ich związek.


***OCZAMI MILEY***

Siedziałam oburzona w samochodzie .
No w końcu kto by nie był? Czuję się jak bym go wykorzystywała .
- Miley o co Ci chodzi?!- zapytał Justin .
Dalej milczałam . Nie miałam ochoty rozmawiać . Rozmawiać z nim .
- Kochaniee .. - przeciągnął patrząc się na mnie .
- Patrz na drogę! – burknęłam
- Miley! - krzyknął dalej patrząc na mnie .
- Patrz na drogę mówię! - krzyknęłam .
- A ja mówię do Ciebie! - jego ton głosu zaczął się podnosić .
- Chcesz żyć? To patrz na drogę! - powiedziałam stanowczo .
Zrobił tak jak mówiłam . I dobrze . Chcę trochę po żyć jeszcze.
Droga mijała nam w ciszy . Kątem oka zerkałam na Justina . Widziałam , że go zraniłam . Nie trudno było to rozpoznać . Twarz bez uśmiechu . Oczy przepełnione smutkiem .
Bolało .Cholernie bolało. W końcu osoba która skradła Ci serce cierpi , cierpi przez Ciebie . Ciebie samą . Może nie powinnam tak reagować . Chciał dobrze . Ale nie chce żeby wydawał na mnie pieniądze . Wtedy czuję się z tym źle .
Justin Bieber wydaje pieniądze na swoją dziewczynę! Czy chce go wykorzystać?
W głowie mi chodziły różne na główki które mogą się pojawić w gazetach .
- Jesteśmy – rzucił oschle Justin i wyszedł z samochodu .
Siedziałam tak chwile , zastanawiając się co powiedzieć jemu.
Że boję się , że w tabloidach zostanę znienawidzona ? Bez sensu . Po prostu źle zareagowałam .
- Wychodzisz czy nie?! Chce zamknąć samochód! - zaczął się wydzierać na mnie . Tak , wydzierać tylko tak mogę to nazwać bo krzyk to nie był .
Wyszłam z samochodu . Musiałam stanąć twarzą w twarz z Justinem .
- Juustin ja . . - przeciągałam .
- Porozmawiamy w domu! - powiedział oschle .
Drugi raz już mówi w taki sposób do mnie . To nie jest normalne . Aż tak go zraniłam?
Ruszyłam w stronę drzwi tak jak on . Otworzył drzwi i wpuścił mnie pierwszą jak by się nic nie stało . Pociągnął mnie za rękę do salonu . Zapalił światło i gestem pokazał mi , że mam usiąść na kanapie . Na stole zauważyłam jakąś karteczkę . Justin poszedł do kuchni więc postanowiłam przeczytać tę kartkę .

,, Justin będę za trzy dni .
Jak wrócę musimy poważnie porozmawiać.
Kocham Cię mama '''

Odłożyłam kartę na miejsce . Kilka sekund później w ramie drzwi ukazała się Justin .
Odłożył napoje na stół , wziął kartkę , przeczytał co wywnioskowałam po jego skwaszonej minie i odłożył ją gdzieś na szafkę.
Po czym rozłożył się wygodnie na fotelu .
- Prze .. – Chłopak nie dał mi dokończyć .
- Ci .. - rzekł spokojnie przykładając mi palec do ust .
- Rozumiem Cię . Sam bym tak zareagował , to ja Cię przepraszam nie powinienem na Ciebie tak naskakiwać – powiedział.
Patrzyłam na niego jak na idiotę . Przecież to ja zaczęłam . Dziwne , ale za razem słodkie .
Zdaje mi się , że popadamy w rutynę . Nie , to tylko moja wyobraźnia .
Ruszyłam swój zgrabny zadek z kanapy ruszyłam w stronę toreb z nowymi ciuchami .
Udałam się na górę . Wybrałam świeżą bieliznę i piżamę .
Udałam się w stronę toalety .
Wykonałam wieczorną toaletę przeczesałam włosy do tyłu i wyszłam .
Justin już słodko spał na tym jakże wygodnym łóżku .
Wsunęłam się delikatnie w jego ramiona , głowę ułożyłam na klacie .
- Dobranoc kochanie – szepnął całując mnie w czoło .
- Dobranoc – odpowiedziałam mocniej wtulając się w niego .
Zamknęłam oczy i usnęłam .

***TRZY DNI PÓŹNIEJ***

- Kocham Cię – po tych słowach złożył soczysty pocałunek na moich ustach , oczywiście odwzajemniłam go .
- Ja Ciebie też – szepnęłam .
Przytuliłam się mocno do chłopaka , chwilę później znajdowałam się w samochodzie z moją mamą , w którym czekała mnie długa podróż do domu .
Ostatni raz się odwróciłam , widząc jak Justin znajduję się co raz to dalej i dalej ode mnie .
Oczy zalały mi się łzami . Ale trzeba się po cieszyć , już nie długo się z nim spotkam

*** TYDZIEŃ PÓŹNIEJ***

Siedziałam wygodnie na kanapie spoglądając w kolorowy ekran .
- Ważna informacja – zapowiedziała prezentatorka wiadomości.
- Justin Bieber miał wypadek , tuż przy Stanford , wisi nad przepaścią . Wszystko Beliebers w raz rodziną modlą się ,aby przeżył .
- Mamo! - wykrzyczałam z dołu zanosząc się płaczem .
- Słyszałam , będzie wszystko dobrze kochanie , wsiadaj do samochodu – powiedziała. Wstałam i ruszyłam za nią w stronę samochodu .
Płakałam cały czas , a najbardziej gdy znalazłam się tam gdzie był wypadek .
- Miley? Nie mogę Cię tam wpuścić – powiedział dość wysoki mężczyzna . Najprawdopodobniej był do ochroniarz mojego ukochanego Kenny .
- Ja Cię proszę ! Ja muszę go zobaczyć – mówiłam szeptem szlochając .
Gestem dłoni pozwolił mi tam wejść.
Ruszyłam ku jego samochodowi.
Gdy widziałam to bezwładne ciało leżące na masce samochodu , rzuciłam się na ziemię zanosząc się jeszcze większym płaczem .
Znalazłam w sobie siły i wstałam .
Jedna część samochodu była nad przepaścią , a druga na ziemi . Każdy nie odpowiedni ruch mógł skończyć katastrofą .
Udało chwycić mi się jego zimną rękę . Płakałam jeszcze mocniej , o ile się dało .
Słychać było jak ciężko oddycha , z trudem mu to wychodziło . Leciutko podniósł głowę by mi się przyjrzeć.
- Nie opuszczaj mnie , kocham Cię całą sobą , jeśli ty odejdziesz to i ja – szepnęłam płacząc .
Widziałam jego ze szkolone oczy , słyszałam jego płytki oddech , ta chwila mogła być ostatnią . Nie , nie co ja bredzę ! On przeżyje!
- Dasz radę , zawsze będę w Twoim sercu , będę Twoim osobistym aniołem stróżem – mówiąc to przerywał co pół słowa , aby wziąć oddech .
Głowa jego bezwładnie opadła na maskę samochodu .
Rzuciłam się na ziemie , płacząc jeszcze głośniej i jeszcze mocniej .
********************************************************************************
Kochani przepraszam was , że tak dawno rozdziału nie dodawałam ! Kocham was . Ale zastanawiam się nad rezygnacją pisania tego opowiadania . Według mnie jest do dupy i nie ma sensu . No cóż ;/ Rozdziału dawno nie dodawałam ale pierwsze brak weny , lenistwo , problemy ; < Liczę na waszą szczerą opinię . Kocham was jeszcze raz . I raczej zrezygnuję z prowadzenia .
22.05.2013 o godz. 19:19
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
PROSZĘ :)

- Czarny samochód zatrzymał się przede mną . Dwóch facetów zaczęło mnie szarpać i wpychać mnie do samochodu . Chciałam uciec! Ale straciłam przytomność …. 
Ocknęłam w samochodzie , widziałam twarze porywaczy i ich chytre uśmiechy .
Czułam jak mnie obmacują , praktycznie wszędzie .
- Nie dotykajcie mnie! - krzyczałam tak głośno jak umiałam .
- Bądź grzeczna ,a nic Ci się nie stanie – powiedział jeden z nich dość spokojnie . Po czym zaczął odpinać mi spodnie.
- Nie dotykaj mnie! - wrzasnęłam
Ściągnął ze mnie spodnie .Po czym dobierał się do bielizny udało mi się strącić jego rękę za nim cokolwiek zrobił .
- Tak się bawić nie będziemy! - wrzasnął po czym otworzył drzwi od samochodu , i mnie wyrzucił .

***OCZAMI JUSTINA ***

Od dwóch dni Miley nie odbiera mojego telefonu . Może coś źle zrobiłem? Sam nie wiem.
Z Chrisem byliśmy w lesie na spacerze . W oddali usłyszeliśmy głośny wrzask i huk .
Podbiegliśmy tam . Nikogo tam nie było oprócz płaczącej kobiety . Która miała na sobie tylko bluzkę i trampki .
Od tyłu wyglądała zupełnie jak Miley .
- Przepraszam , nic pani nie jest? - zapytałem nie pewnie .
- Justin? - od razu po głosie poznałem , że to moja dziewczyna.
- Miley? Boże co ty tu robisz? - mówiłem wściekły .
Kto ją tak urządził? Jakim cudem ona jest tu? Dlatego nie odbierała?
Chris na nas patrzył z niedowierzaniem w oczach.
- Co się tak patrzysz? Lepiej idź po mój samochód! - powiedziałem . Chris od razu poszedł .
Przytuliłem Miley mocno do siebie .
- Nie płacz . Już Ci nic nie zrobią – szepnąłem do jej ucha.

***OCZAMI MILEY***

- Nie płacz . Już Ci nic nie zrobią - szepnął .
Czułam się przy nim bezpieczna . Nie chciałam , żeby mnie puszczał . Cały czas płakałam . Było mi zimno w samej bluzce i butach . Wszystko mnie bolało. Nawet nie wiem co robili ze mną gdy byłam nie przytomna.
Czułam , że Justin bierze mnie na ręce i idzie w stronę samochodu .
- Umiem chodzić – powiedziałam
- Jesteś moją księżniczką , więc będę Cię nosić na rękach kiedy będę chciał . Miałaś szczęście w nie szczęściu. Ostatnio mamy ciągle farta . Gdzie ja się pojawiam tam i ty . Tylko szkoda , że takim kosztem . Nie wiem co bym zrobił gdybym Cię stracił .- po tak długiej wypowiedzi byliśmy w samochodzie . Widziałam jak Justinowi lecą łzy. Ja też nie wiem co bym poczęła gdybym musiała żyć bez niego. Jakiego cholernego farta miałam , że on tam był!
Powinnam dziękować Bogu!
Po chwili namysłu wtuliłam się w Justina , żeby choć trochę jego cierpienie zniknęło.
Podniósł mój pod brudek i spojrzał mi w oczy .
- Kocham Cię . Jesteś całym moim światem . Nie wiem co bym zrobił gdyby Cię zabrakło – powiedział patrząc się cały czas w moje oczy .
Patrzyłam się w jego czekoladowe , zeszklone tęczówki .
- Ja Ciebie też kocham . Nie umiała bym żyć bez Ciebie. - wymawiałam te słowa płacząc .
Justin też płakał . Ale nie tak , że tylko łzy spływały .
Płakał jak normalny człowiek .
- Jesteśmy już! - krzyknął Chris ,a my wyszliśmy .
- Do zobaczenia! - powiedział Justin . Po czym ruszyliśmy do jego domu trzymając się za ręce .

***OCZAMI JUSTINA***

Weszliśmy do domu , a tam jak zawsze moja matka z opieprzem czekała .
- Daj spokój . - powiedziałem
- Miley? Dziecko co się stało? Co ty tutaj robisz? - zapytała moja mama .
- Mamo! Daj spokój mówię! - krzyknąłem .
- Justin. Spokojnie usiądźmy . Opowiem wszystko od początku – powiedziała Miley .
Zaczęła mówić . Myślałem , że nie wytrzymam! To moja wina!
Gdy skończyła mówić Patty siedziała jak posąg. Ja przytuliłem Miley . Bo znowu płakała .
- Zadzwonię do mamy , że jestem bezpieczna – powiedziała
Poszliśmy na górę . Usiadłem na krześle . Miley rozłożyła się na łóżku.
- To moja wina! Gdyby nie ten cholerny wyjazd nic by Ci nie było! Jestem cholernym idiotą! - krzyczałem.
Miley podeszła do mnie i przykucnęła .
- To nie Twoja wina . Nie wiedziałeś , że tak będzie . Mogłam zadzwonić po kogoś , żeby po mnie przyjechał . Przepraszam . - rzekła spokojnym tonem .
- To ja powinienem przeprosić! Kocham Cię ponad życie , a dosłownie mogłem Cię stracić! Nigdy nie zobaczyć. Czuję się jak skończony dupek! - mówiłem te słowa patrząc w jej błękitne tęczówki.
- Ważne , że znalazłam się tu . W tam tym lesie . Gdzie byłeś ty i Christian . Że zareagowałeś , na wet gdybym to nie była ja . Cieszę się , że to ty mnie znalazłeś – wypowiadając te słowa uśmiechnęła się do mnie .
Zszedłem z krzesła . Miley wstała . Objąłem w tali i pocałowałem namiętnie .
Po pocałunku odsunęła się trochę ode mnie .
- Dziękuję , że jesteś – powiedziałem i delikatnie musnąłem jej usta .
- Ja też – powiedziała.
Usiadłem na łóżku wziąłem do ręki laptopa i wszedłem na TT ;

,, Oddam za Ciebie życie . Zawsze będziesz w moim sercu ''

***OCZAMI MILEY***

- Mamo! Już jest dobrze! Jestem bezpieczna! - mówiłam .
- Przyjadę po Ciebie we wtorek! Szybciej nie mogę. Masz jakieś pieniądze? - mówiła moja mama.
- Tak mamo mam pieniądze! Justin będzie chyba tak miły i pozwoli mi zostać tu do wtorku. - powiedziałam .
- Całe życie pozwolę Ci tu zostać – krzyknął Justin .
- Widać , że zadba o Ciebie – rzekła . Czułam jak się uśmiecha .
- Kończę córciu pa – powiedziała i się rozłączyła.
Usiadłam koło Justina na łóżku .
- Ty na serio masz jakieś pieniądze? - zapytał Justin.
- No tak . - powiedziałam
Obróciłam się bokiem do chłopaka . Miałam tam kieszenie gdzie był mój telefon i trochę pieniędzy.
- Kobiety jednak są mądre! - powiedział.
- Najwidoczniej – odpowiedziałam .
- Mamy godzinę dwudziestą trzecią . Trzeba jechać na zakupy kupić Ci ubrania . - powiedział śmiejąc się jak głupi .
- Yhmm . Tak . - odrzekłam
Justin dał mi jakieś czarne leginsy przez co bluzka wyglądała jak sukienka .
- Aww .. wyglądasz seksi – powiedział przygryzając dolną wargę .
- Spadaj! - powiedziałam .
Wsiedliśmy do samochodu po czym pojechaliśmy do sklepu .

***OCZAMI SELENY***

- Czy wy jesteście głupi?! - krzyczałam na Francisco i Nathana .
- Zdenerwowała mnie co miałem zrobić? - odrzekł Francisco
- Przywieść ją tutaj , żeby cierpiała! A ja z Justinem mogła być znowu razem! - krzyczałam
- Przepraszamy . Następnym razem będzie lepiej. - powiedział Nathan .
- Nie będzie następnego razu! Zwalniam was! - krzyknęłam i pokazałam dłonią na drzwi .
Posłusznie wyszli z mieszkania .
- Jeszcze się policzymy fałszywa szmato – powiedziałam pod nosem i usiadłam na sofie myśląc jak mogę zniszczyć ich związek.
********************************************************************************
KOCHAM WAS !!!!! ♥♥ OMG <333 23 komentarze:O
ZDZIWIENIE !!!!!! KOCHAM WAS !!!! <33
Macie tu rozdział dziewiąty !
7 komentarzy = nowy rozdział ♥ Rozdziały dodaję tak co dwa dni :D Zazwyczaj wieczorem :)
Selena okazała się wredna co ? Miley miała szczęście , że trafiła na Justina .
Co będzie dalej ? Czy Selena zniczy ich związek ?
Zapraszam na kolejne rozdziały !
Jeszcze raz KOCHAM WAS ♥
Miłego dnia ; *
29.04.2013 o godz. 14:50
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :))
PROSZĘ :)

- Miley . - mówił dość nie pewnie .
- Jezu!Czego ty chcesz? - krzyknęłam 
- KOCHAM CIĘ! Okej? KOCHAM CIĘ! - wykrzyczał mi w twarz i wyszedł . 


Na początku stałam jak słup w miejscu , gdy usłyszałam głośny trzask drzwi ocknęłam się i wybiegłam przed dom .
- Justin – krzyczałam .
- Justin! Stój! - krzyknęłam jeszcze głośniej .
Chłopak nie chętnie wykonał moją prośbę .
- Co ty chcesz ? Najpierw dajesz mi nadzieje potem zachowujesz się jak jakaś debilka! Zapomnij o wszystkim o tym , że się poznaliśmy o tym co Ci powiedziałem . Zawszę będę Cię kochać ,a teraz wybacz ale idę do domu się pakować! - powiedział trochę łagodniej i ruszył w dalszą drogę .
Nie mogłam na to pozwolić , żeby poszedł . Złapałam go za nadgarstek .
- Justin ja .. - mówiłam łamiącym się głosem .
- Co ty? - powiedział znudzony .
- Ja Ciebie też kocham! - krzyknęłam
Rozpłakałam się jak pięcioletnia dziewczynka

***OCZAMI JUSTINA***
- Ja Ciebie też kocham! - krzyknęła i rozpłakała się .
Więc ona też mnie kocha. Ten pocałunek nie był tylko impulsem lecz był prawdziwy .
Po chwili namysłu postanowiłem ją przytulić .
- Cii … już nie płacz – rzekłem , przyciskając ją mocniej do siebie .
Delikatnie się odsuwając spojrzała w moje oczy .
- Ja przepraszam , nie chciałam być taka , przepraszam – powiedziała tak cicho , że tylko ja mogłem ją usłyszeć .
- Nie przepraszaj . To ja powinienem inaczej się zachować – odrzekłem przyglądając się jej pięknym niebieskim tęczówką .
- Może pójdziemy do mnie? - zapytałem .
- Jasne – odsunęła się ode mnie i ruszyliśmy w drogę .
Praktycznie cały czas na nią zerkałem. Dopiero teraz zrozumiałem ,że ona jest moją drugą połówką i zawsze nią będzie.
- Już jesteśmy – szepnąłem jej do ucha po czym wskazałem wielką beżową willę .

***OCZAMI MILEY***
Stałam jak posąg. Ten dom był ogromny! Przepraszam willa.
-MILEY !! ŻYJESZ? - usłyszałam jak Justin do mnie mówi.
- Tak! Po prostu zatkało mnie! - powiedziałam z nutką radości w głosie.
- Wolisz tak stać ? Czy raczej wejść ? – zaproponował.
- Wejść – odrzekłam cały czas nie dowierzając .
Dom był przecudny mimo , że taki duży ale bardzo przytulny . Od razu poczułam ciepło rodzinne.
- Justin ,a ty znowu gdzieś się włóczył! - Krzyknęła mama Justina .
- Mamo! Daj spokoju! Chciałbym Ci przedstawić Miley – odrzekł z uśmiechem .
- Dzień Dobry pani – przywitałam się z mamą Justina.
- Witaj kochana. Mów mi Patty – rzekła uśmiechając się do mnie .
- Dobra mamo! My zjeżdżamy na górę – powiedział Justin po czym złapał mnie za rękę i zaprowadził do swojego pokoju .
Pokój ogromny , ściany były fioletowe , a meble jasne. Wszystko przepięknie razem się komponowało.
- Justin , musimy porozmawiać – powiedziałam.
- Dobrze , więc słucham – odparł .
- Co jest między nami ?– powiedziałam łamiącym się głosem .

***OCZAMI JUSTINA***
- Co jest między nami ? - powiedziała przez łamiący się głos .
- Więc. - przybliżyłem się do dziewczyny którą kocham ponad życie . Spojrzałem w jej piękne niebieskie tęczówki i powiedziałem.
- Miley czy chcesz zostać moją dziewczyną? Kocham Cię ponad życie i wiem , że chcę spędzić z Tobą dalsze chwile w życiu! - powiedziałem to w taki sposób , że sam byłem z siebie dumny. Kilka łez spłynęło mi po policzku . Ale nie łzy smutku tylko szczęścia.
- Tak! - powiedziała i z całej siły przytuliła się do mnie .
***OCZAMI MILEY***
- Tak!! - powiedziałam i wtuliłam się w niego .
Spodziewałam się innej odpowiedzi typu ; A co ma być między nami? To co powiedziałem było tylko impulsem! , a tu szok ! Po prosił mnie o to bym została jego dziewczyną .
- Co ty robisz? - zapytałam patrząc na chłopaka który ewidentnie czegoś szukał.
- Szukam telefonu! - odpowiedział zdenerwowany .
- Spokojnie! Jest tu na łóżku..
- Dziękuję – musnął delikatnie moje wargi . Podobało mi się to bardzo . Spojrzałam w jego piękne czekoladowe tęczówki . Miałam wrażenie , że rozpływam się od wewnątrz .
- Uśmiech – powiedział po czym zrobił zdjęcie .
- Justin co ty robisz ? - zapytałam .
- Niech świat wie , że mam dziewczynę którą kocham i zrobię dla niej wszystko – powiedział.
- Justin , ale ja nie chce żeby wpłynęło to na Twoją karierę .
- Kochanie – spojrzał się w moje oczy .
- Jeśli oni na serio są moimi fanami , zrozumieją , że znalazłem swoje szczęście. A Ci co Ciebie nie zaakceptują po prostu odejdą .
Po tych słowach po płynęły mi łzy szczęścia które po chwili wytarł wierzchem dłoni Justin .
Chłopak włączył laptop zgrał zdjęcie z telefonu i przesłał na TT i podpisał ;

Moje szczęście ;* KOCHAM CIĘ @mileycyrus ♥ .
Po kilku minutach były strasznie dużo komentarzy typu ;
Szczęścia życzę , powodzenia itp. Ale również nie zabrakło ;
Zabiję tę sukę ! Nie jest godna Ciebie itp. .
Nie powiem smutno mi się zrobiło co od razu zauważył Justin .
- Kochanie nie przej mój się - szepnął mi do ucha .
- Jasne . Justin jest jeszcze jedna sprawa – powiedziałam.
- Jaka ? - zapytał zdziwiony .
- Mówiłeś , że przeprowadzasz się do Los Angeles. - powiedziałam.
- Cholera! Przeprowadzam się! Nie chcę Ciebie zostawić! - zdenerwowany chodził po pokoju.
- Spokojnie . Łączy nas duże uczucie i nic tego nie zmieni – rzekłam .
- Miley! Ale ja dzisiaj wyjeżdżam – powiedział .
- Rozumiem . Pomogę Ci się spakować . - powiedziałam przygnębiona .

***NA LOTNISKU OCZAMI JUSTINA ***

- Nie chcę Ciebie opuszczać – powiedziałem jej cicho do ucha .
- Ale musisz taka jest Twoja praca. Będziemy przecież siebie odwiedzać , raz ty w weekend , raz ja . Ferie , wakacje .– odparła .
- Mam nadzieję , że nasza miłość przetrwa – rzekłem patrząc w jej oczy .
- Ja też – powiedziała.
Został wywołany mój lot ostatni raz pocałowałem Miley , spojrzałem w jej oczy i poszedłem w stronę bramek . Pierwsza bramka obróciłem się zauważyłem płaczącą Mils , druga bramka to samo obejrzałem się . W końcu dotarłem do samolotu tam już nie było widać mojego szczęścia . Wszedłem do i czekałem na rozpoczęcie lotu .

***OCZAMI MILEY***
Patrzyłam przez moje mokre oczy jak Justin znika .
Gdy już całkiem go nie widziałam rozpłakałam się . Ale trzeba się po cieszyć , że jutro jest środa .
Wtedy czwartek , a w piątek lecę do Justina!
Ruszyłam w kierunku domu .
~*~
Czarny samochód zatrzymał się przede mną . Dwóch facetów zaczęło mnie szarpać i wpychać mnie do samochodu . Chciałam uciec! Ale straciłam przytomność ….
******************************************************************************
Na początku chcę wam podziękować za 18 komentarzy ! Zmotywowaliście mnie i to bardzo ♥ Chcę wam polecić bloga ; http://fight-for-love.bloblo.pl/
KOCHAM WAS ♥
7 komentarzy = nowy rozdział ; *
26.04.2013 o godz. 15:37